Cytat Zamieszczone przez andrzejp Zobacz posta
Co do poletek , upraw. Nie sadzisz ze lepiej kiedy mysliwy ma zwierze nieruchome ,trafia pewnie (o ile nie jest to warszawiak w kapeluszu skorzanym z bmw )zwierze pada na miejscu, nie ucieka postzrelone do lasu. Mozesz powiedziec - wilki zjedza nie innego zabiją zdrowego osobnika . Ale taki mysliwy wykupi kolejny odstrzał , z plikiem banknotow 200 zł w lewej kieszeni moze tak w kólko. Uwarzam wiec że jesli strzelanie jest nieuniknione to powinno być wykonywane pewnie w czym takie poletka pomagają
Wiem kim jesteś i nie posądzam Cię o stroniczość. Bardzo lubię pierogi ale tylko robione przez Twoją Mamę.
Podam Ci najbardziej rażący przykład: Choceń. Na szkoleniu w czasie wędrówki śladem żubrów widzieliśmy masę kości, potem gdy byłam z grupą to nieopodal ambpny był padnięty cielaczek. Podobna sytuacja w dolinie Solinki cielę. W Rudence pies.
Mając do wyboru sytuację, że trafione zwierzę ginie od razu i taką jakiej byłam świadkiem coś z dwa razy, że postrzelony w tych przypadkach jeleń męczy się godzinami oczywiście, ze wolę tę pierwszą. Nie jestem myśliwym, kilku moich kolegów poluje i prawdę powiedziawszy to oni zwracają uwagę, że z etyką myśliwych dzieje się coś niedobrego. Ostatnio rozmawialiśmy na temat dobrze wyszkolonych psów posokowców, które kiedyś służyły do tropinie postrzelonych zwierząt. Z rozmowy wynika, że takich prawie nie ma lub nie ma na erenie Podkarpacia. Z tego co wiem etyka mysliwska nakazuje sprawcy postrzelenia znalezienie rannego zwierzaka i go dobicia.