Samotny wilk atakuje wieś w Bieszczadach
W Jabłonkach ludzie boją się wychodzić z domu po zmroku. Do wsi podkrada się samotny wilk. Szuka pożywienia.
W Bieszczadach, Beskidzie Niskim i na Pogórzu Przemyskim żyje ok. 250 wilków. (stock) PRZECZYTAJ WIĘCEJ
Nowiny z 24 listopada 2008
24-11-2008
Bursztyn nie miał żadnych szans. Mimo że ważył około 20 kg, wilk wyrwał go z budy razem z łańcuchem, chwycił w paszczę i poniósł do lasu. Właściciel psa widział tragedię swojego pupila, ale był bezradny.
Od zeszłego czwartku w Jabłonkach ludzie boją się wychodzić z domu po zmroku. Do wsi podkrada się samotny wilk. Szuka pożywienia.
Drapieżnik porwał Bursztyna w środę o godzinie 17.20.
- Wracałem z żoną samochodem ze sklepu - opowiada Piotr Lewandowski. - Właśnie wjeżdżałem w bramę, kiedy z podwórza wypadł wilk. Niósł w pysku naszego pieska...
Pan Piotr natychmiast zawrócił i ruszył autem za wilkiem. Myślał, że dzikie zwierzę przestraszy się świateł i ryku silnika, i w końcu wypuści Bursztyna.
- Ścigałem go kilkaset metrów, wilk z bocznej drogi przeskoczył na wojewódzką, a potem w las. Nie mogłem go dogonić, bo na jezdni było ślisko, ale dostrzegłem, że wilk był sporych rozmiarów, od spodu podpalany, górą siwawy.
Tego samego dnia o zdarzeniu dowiedziała się policja.
- Z uwagi na bezpieczeństwo dzieci funkcjonariusze z Baligrodu i Cisnej częściej niż zwykle patrolują wioskę, zwłaszcza popołudniami i po zmierzchu - mówi Katarzyna Antosz-Ulan z policji w Lesku.
Od środy wilk nie zaatakował, ale widziany był na osiedlu dawnego PGR-u. -Jeśli raz posmakował łatwej zdobyczy, będzie tu wracał - twierdzi Lewandowski, z zawodu leśnik.
promocja
Na wieść o grasującym wilku samorząd Baligrodu wysłał pismo do ministra środowiska o zgodę na interwencyjny odstrzał drapieżnika. Podobne listy od kilku lat ślą włodarze innych bieszczadzkich gmin, m.in. Cisnej, Czarnej i Ustrzyk Dolnych, gdzie wciąż dochodzi do wilczych ataków na psy.
- Mamy nadzieję, że odstrzelą tego wilka. Jeśli potrafi bez trudu zagryźć ważącego kilkadziesiąt kilogramów psa, to jaką mamy pewność, że kiedyś nie rzuci się na dziecko? - martwią się mieszkańcy Jabłonek.
Krzysztof Potacza