"Po każdym ataku stado jest niespokojne..." Bydlęce czy owcze,oczywiście,mleka mniej,wełna gorzej rośnie etc,zwierzątka cierpią. Całe szczęście,ze u nas nie ma krokodyli będących pod czułą opieka rządów,choć atakujących wszystko co się rusza.Także pana stworzenia.człowieka.Jestem za całkowitą ochrona wilka,bez litości dla namiętności dubeltowych i drylingowców. Bydło i trzody mnożą sie od czasów prehistorycznych,a populacja wilcza ginie,chociaż wyszły z niej przeróżne" rasy" hodowlane,czyli udomowione. Po tych "rasowcach" ludzie płaczą,nawet budują im cmentarze,a wilk szlachciura po każdej zdobyczy powinien pewnie chodzić na msze i bić się łapą w piersi,skomląc swoje mea culpa,mea maxima culpa. Wiem,że ludzie,to kapryśne moralnie stworzenia. Cudze biorą,swego nie dadzą,gotowi w jakiejś Gazie mordować nawet dzieci,palić ludzi fosforem,potem,czule,wyprowadzą kundla na spacer i sprzątną po nim do torebki... Ale gdy gdzieś tam,nocą,posłyszą szlachetne wycie wilka,zaraz ładują torpedy.Tak to jest,moiściewy.