Temat o wilkach, to podsyłam ciekawy filmik, może komuś się spodoba.
http://www.tvp.pl/wiedza/przyroda/dz...-tropem-180409
Temat o wilkach, to podsyłam ciekawy filmik, może komuś się spodoba.
http://www.tvp.pl/wiedza/przyroda/dz...-tropem-180409
W tym kraju wyrazny jest brak konsekwencji i powszechne odwracanie kota ogonem.
Wilk jest chroniony pomimo to wciaz ginie z reki ludzkiej .Skoro smiertelnosc tego gatunku jest wysoka (bo dochodza jeszcze czynniki mniej lub bardziej naturalne) czemu ma wrocic na liste zwierzat lownych. Padnie odpowiedz aby pomoc pasterza. Chiba jednak nie- przeciez wtedy nie dostana odszkodowan.
Moze aby poprzez zredukowanie a raczej powazne zredukowanie liczebnosci zahamowac fale szkod.
Znowu kicha bo wilki bily, bija, i bic beda owce, taka natura. Tutaj odstrzal nie da wiecej niz inne srodki zapobiegawcze. No chyba ze wybijemy je do nogi lub prawie moze to o to chodzi.... moze.
Widze tu jeszcze jedna opcje Wilk ma byc zwierzyna lowna aby ci co tera wala do niego na nielegalu nie musieli sie kryc aby wrzucic go na polowania dewizowe i trzepac na nim kapuche.
Nie mam nic przeciwko temu aby Wilk wrocil na liste zwierzat lownych jednak tylko wtedy gdy pozyskanie bedzie scisle kontrolowane wedle limitow wytyczonych przez niezaleznych ekspertow. Bez machlojek i kretactwa.Czyli Polsce tego nie widze a zwlaszcza w Bieszczadach.
POWIAT PRZEMYSKI: Ktoś zabrał martwe zwierzę i zamaskował ślady krwi...
Kto zabił wilka?
Kilka dni temu na jednym z ekologicznych portali pojawił się alarmujący wpis: w lesie koło Bełwina ktoś postrzelił wilka. Autor nadmienił, że w dniach, kiedy znaleziono wykrwawione zwierzę, w okolicy polował jeden z przemyskich radnych.
fot.Henryk KopelZdjęcie postrzelonego wilka.
Usiłowaliśmy sprawę wyjaśnić. W bełwińskich lasach poluje koło łowieckie Ponowa. Prezes Ryszard Miśniak, pytany, czy coś wie na temat martwego wilka, odparł: – Wiem, że sprawą interesuje się policja. I że jakiegoś wilka faktycznie znaleziono. Nie jest jasne, czy był z naszego terenu, czy przyszedł już postrzelony. Ja w każdym razie w lecie nigdy u nas wilków nie widziałem...
Rzecznik KMP w Przemyślu młodszy aspirant Mirosław Dyjak: – Faktycznie, mamy takie zgłoszenie. Na razie postępowanie jest w sprawie, a nie przeciwko. Policjanci sprawdzają przede wszystkim, czy polowanie było legalne, to jest czy osoba polująca posiadała uprawnienia, a także – czy została złamana ustawa o ochronie zwierząt. Zdarza się bowiem, że w niektórych sytuacjach odstrzał wilka jest dozwolony. Nie wiadomo jeszcze, kto strzelał, więc pogłoski o radnych póki co włożyłbym między bajki.
Strzelano z broni myśliwskiej?
Paweł Kardasz, myśliwy z Warszawy: – Mam w tamtych okolicach ziemię i las i akurat w tych dniach byłem na miejscu. Spotkałem kobietę, która znalazła postrzelone zwierzę. Poszedłem z nią, żeby sprawdzić, czy to wilk czy może pies. Tak się składa, że jestem myśliwym z wieloletnim stażem, autorem podręcznika dla myśliwych, więc pewne doświadczenie mam. To był wilk, może półtoraroczny albo dwuletni. Postrzelony prawdopodobnie z broni myśliwskiej. I były ślady krwi. Musiał iść z kilkaset metrów, może kilometr – dwa... Jednak następnego dnia wilka już nie było, wyraźnie natomiast widoczne były ślady maskowania – ktoś usiłował narzucać trawy w zakrwawione miejsca... W środowisku myśliwych tajemnicą poliszynela jest, że niektórzy myśliwi mimo zakazu w sekrecie na wilki polują. Moim zdaniem mogło tak właśnie być. O całej sprawie zawiadomiłem prokuraturę.
http://www.zycie.pl/informacje.php?r...my%B6l&nr=1616
http://pracownia.org.pl/gora-jaslo-k...y-zawrot-glowy
http://www.pracownia.org.pl/prac/ind...14&id=40&str=7
http://www.dziedzictwoprzyrodnicze.pl/pomniki.html
http://www.refa.franciszkanie.pl/
http://www.obywatel.org.pl/index.php...ge&pageid=1296
http://www.wrota.podkarpackie.pl/pl/..._park_narodowy
http://www.ptakipodkarpacia.com/
Poszerzam liste gatonkow z tej poliszynelowskiej tajemnicy ktore "rzekomo" padly w Bieszczadach z rak mysliwych Niedzwiedz brunatny, Rys .....o Zubrze akurat nie slyszalem moze za duzy
Heh
Może coś dla osłody ;-)
http://wiadomosci.onet.pl/2022562,12...ilki,item.html
Pozdrówka
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll...ZADY/161087316Bieszczadzcy hodowcy owiec dostali zaległe odszkodowania
Krzysztof Potaczała
Rolnicy, którzy czekali miesiącami na wypłatę odszkodowań za zagryzione przez wilki owce, dostali wreszcie pieniądze. Jednak od połowy sierpnia Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Rzeszowie znowu nie ma funduszy na ten cel.
(FOT. KRZYSZTOF POTACZAŁA)
Czy hodowcy i tym razem będą musieli uzbroić się w cierpliwość?
– Wypłaciliśmy część zaległości – informuje Magdalena Grabowska, pełniąca obowiązki dyrektora RDOŚ w Rzeszowie. – Teraz złożymy wniosek do Ministerstwa Środowiska o przelanie kolejnej puli pieniędzy na odszkodowania. Chodzi tu zresztą o szkody powodowane przez wszystkie zwierzęta chronione, nie tylko wilki.
Te ostatnie czynią jednak najwięcej spustoszeń. W jednym z gospodarstw w Hoszowie koło Ustrzyk Dolnych drapieżniki zdziesiątkowały liczące 58 sztuk stado owiec. – Zostało nam zaledwie 20 zwierząt – skarży się Józef Tomków. – Wilki zjadły zaledwie trzy owce, resztę podusiły i poraniły. Te ostatnie trzeba było dobić, bo strasznie się męczyły i nie rokowały nadziei na wyleczenie.
Gospodarstwo pana Józefa leży w środku wsi, kilkadziesiąt metrów od szkoły i sklepu. Dla wilków to nie przeszkoda. W dzień podchodziły do ogrodzonego pastuchem elektrycznym pastwiska, a nocą do koszara, w którym stały owce. – Po ostatnich atakach muszę zamykać je na noc do owczarni, choć o tej porze roku powinny jeszcze być na powietrzu – dodaje Tomków. – W okolicy kręci się wadera z dwoma młodymi, które uczy polować. To one dokonały takiego spustoszenia w moim stadzie. Parę dni temu widziałem też na obrzeżach wsi samotnego wilka.
– U nas, odpukać, od miesiąca jest spokój, ale do zimy jeszcze daleko, więc wszystko się może zdarzyć – mówi Grażyna Dydak z Rabego koło Czarnej. – Z doświadczenia wiem, że dzisiaj wilków w okolicy może nie być, ale jutro mogą niespodziewanie przyjść i urządzić rzeź na owcach. Żeby nie wiem jak człowiek pilnował, wilk niemal zawsze znajdzie sposób, żeby podkraść się do stada.
W tym roku wilki zagryzły w Bieszczadach i Beskidzie Niskim 412 owiec, 12 krów, 9 koni i 4 kozy. Wartość oszacowanych szkód przekroczyła 400 tys. zł. Do 15 maja RDOŚ wypłaciła rolnikom 175 tys. zł, a do 18 maja – 147 tys. zł. Na wypłatę kolejnych odszkodowań potrzeba 208 tys. zł.
Ta okropna rzeź w gospodarstwie pana Józefa,w środku wsi!... No,no,mają ludzie talent,choć nie widać. Może pan Józef zostanie ;literatem? ZLP centrala - w Warszawie na Krakowskim Przedmieściu.Dadzą od ręki odszkodowanie,złapią sie za głowe i krzykną: litosci,Józef,ty nie pisz więcej!
"Można objechać cały świat i nie widzieć niczego"
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll...ZADY/677309005
Bieszczadzcy hodowcy owiec znowu drżą o swoje stada
Krzysztof Potaczała
Wkrótce owce wyjdą na pastwiska, a w ich pobliżu będą czekać wilki. Już teraz można być pewnym, że do jesieni zagryzą w Bieszczadach sto, a może więcej owiec. Łatwy łup, ale po trosze z winy rolników.
(FOT. KRZYSZTOF POTACZAŁA)
Fakty są takie: wilk jest pod ochroną, więc nie wolno na niego polować. A spośród dziesiątek hodowców owiec tylko nieliczni ogrodzili pastwiska siatką pod napięciem i wyszkolili pasterskie psy. Kto to zrobił wprawdzie nie uniknął strat w stadzie, ale są one nieporównanie mniejsze niż przed zastosowaniem zabezpieczeń.
- Rzeczywiście, coś one dają, chociaż wilki szybko się uczą i znajdują nawet sposób, jak przedostać się przez siatkę z pastuchem elektrycznym – opowiada Lidia Gajewska z Rajskiego. – Tak było u mnie, dopiero kiedy zamontowałam dodatkowe ogrodzenie pod napięciem wilki się zatrzymały. Być może dlatego, że owiec pilnowały cztery owczarki podhalańskie.
W 2009 r. Gajewska straciła 40 owiec. Większość w dzień. Sporo zagryzła wadera z młodymi, która już od paru lat gniazduje w okolicy Rajskiego i drugi rok z rzędu wyprowadziła szczenięta. – Kiedy małe dorastają, matka zaczyna je uczyć zdobywać pożywienie, a najłatwiejszym łupem są owce – tłumaczy pani Lidia. – To z tego powodu zrezygnowałam z wypasania owiec w Olchowcu, gdzie wilki atakowały najczęściej. Na szczęście odszkodowania płacone były przez wojewodę regularnie i mam nadzieję, ze tak też będzie w tym roku.
Renata Kozdęba z Lutowisk, właścicielka jednego z większych owczych stad w Bieszczadach, jest pewna, że gdy tylko wyprowadzi owce na łąkę, to jeszcze tego samego dnia w pobliżu pojawią się wilki. – Ich jest po prostu za dużo, więc można je spotkać w lesie, na pastwiskach, a nawet w pobliżu domów – twierdzi. – Dlatego powinno się zredukować te osobniki, który wyspecjalizowały się w atakach na zwierzęta gospodarskie.
Taki postulat podnoszony jest przez rolników od wielu lat. Bodaj dwukrotnie udało się uzyskać zgodę na interwencyjny odstrzał, ale nigdy nie został on wykonany w pierwotnym założeniu, czyli nie zabito wszystkich przeznaczonych do eliminacji drapieżników.
Według danych Wojciecha Śmietany z Instytutu Ochrony Przyrody PAN w Krakowie, który od dawna bada wilki, na obszarze podległym Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie żyje nie więcej niż 200 wilków. Leśnicy podają nieco wyższe dane, natomiast hodowcy owiec twierdzą, że wilków jest nawet 300.
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll...ZADY/661084410W Bieszczadach wilki zagryzły ponad 20 owiec. Atakują w dzień i w nocy
Krzysztof Potaczała
19 owiec rodziny Dydaków, po kilka u Świerczków, Królów i innych gospodarzy z Rabego w bieszczadzkiej gminie Czarna. Tyle zabiły wilki w ciągu tylko dwóch dni. Zabiją więcej, to pewne. Hodowcy nie mogą doczekać się odszkodowań za poniesione straty.
Wilki w Rabem zabiły już blisko 20 owiec.
(Fot. Krzysztof Potaczała)
Była druga nad ranem, gdy Dydaków wyrwało ze snu beczenie owiec.
– Zanim wybiegłem z domu i dotarłem do ogrodzenia, w którym na noc zamykane są owce, było już po wszystkim – opowiada Antoni Dydak. – O świcie zacząłem liczyć straty. 10 sztuk leżało martwych, kolejne 9 trzeba było dobić, bo konały w męczarniach. Przyjechali spece od szacowania szkód, stwierdzili, że były chyba dwa wilki.
Wspięły się czy przeskoczyły?
Drapieżniki nie miały łatwego dostępu do owiec (dwumetrowa siatka), ale i tak sobie poradziły. Według Dydka, wspięły się po ogrodzeniu.
– Żadnego podkopu nie widać, ale mogły też przeskoczyć siatkę, niektóre wilki to potrafią nawet przy dwumetrowej przeszkodzie – podejrzewa.
Tego samego dnia wilki zaatakowały owce u innych gospodarzy z Rabego. Nie nocą, ale w dzień, kiedy rolnicy akurat pracowali przy sianie.
– Już mieliśmy pewność, że nie dadzą nam spokoju – mówią hodowcy. – W okolicznych lasach musi żyć wataha, która wyczuła łatwy żer we wsi. I nie odpuści, nauczyło nas tego doświadczenie z poprzednich lat, kiedy wilki atakowały kilka razy w tygodniu, a my musieliśmy trzymać przy owcach całodobowe warty.
Po zgodę na odstrzał
Wataha może mieć cztery lub sześć wilków i operuje nie tylko w Rabem, ale też w Zadwórzu (zjedzony źrebak i cielę), w Polanie (owce), Lutowiskach (owce) i kilku innych pobliskich wsiach.
– Szkód jest już tyle, że zaczynamy kampanię o przywrócenie odstrzałów na wilki – mówi Antoni Dydak. – Gdyby przed paru laty nas posłuchano, dzisiaj pewnie nie byłoby takich problemów. Wilków jest za dużo, jeśli nie ograniczy się ich liczebności, spustoszą gospodarstwa w Bieszczadach.
reklama
Zgodę na odstrzał wilków (choćby tylko interwencyjny) może wydać generalny konserwator przyrody. Hodowcy zapewniają, że stosowne pisma są już przygotowywane. Zanim jednak dotrą na ministerialne biurko, rolnicy chcieliby uzyskać odszkodowania za poniesione straty.
– Ostatnie wypłaty były w marcu, a od tego czasu niemal u każdego gospodarza wilki zarżnęły co najmniej po kilka owiec – zaznaczają.
Gdzie nasze pieniądze?
Agnieszka Marcela, zastępca dyrektora Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Rzeszowie: - Należne rolnikom odszkodowania za wilcze szkody wynoszą obecnie niewiele ponad 120 tys. zł. Pieniądze nie zostały dotąd wypłacone, ponieważ nimi nie dysponujemy. Już osiem razy zwracaliśmy się do rządu o uruchomienie rezerwy budżetowej państwa z przeznaczeniem na wypłatę zaległych odszkodowań. Wnioski są rozpatrywane.
Zdaniem dyr. Marceli, podobne problemy występowały w zeszłym roku, jednak udało się uregulować wszystkie należności wobec rolników, którzy ponieśli straty w zwierzętach.
– Można mieć nadzieję, że tak samo będzie teraz, proszę ze swojej strony o cierpliwość.
Od początku tego roku zanotowano 85 ataków na zwierzęta gospodarcze, w tym 4 na bydło, 8 na konie, 4 na kozy. Pozostałe dotyczyły owiec, których zginęło 223.
Na terenie Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie żyje około 250 wilków.
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)