Dotykacie panowie tematu, który mnie żywo interesuje mianowicie bezpańskich psów. Moze pozwolicie, ze ustosunkuje się do wszystkich.
1.w okolicach Niebieszczan została zastrzelona hybryda krzyżówka psa i wilka która podporzadkowała sobie bezpańskie psy tworząc sfore. polowała w okolicy na inne psy ponoc nie obawiała sie ludzi i na odpedzanie reagowała warczeniem i pokazywaniem kłów.
2. kilkakrotnie widziałam polujące a raczej kłusujące psy w okolicy Olszanicy. Polowały na sarny. Były to psy wyszkolone przez człowieka pomagały mu naganiając zwierzynę. Mój Buran miał z nimi rozprawę broniąc saren. Przerażone sarny uciekały w nasza stronę, wydałam komende ratuj sarny i Buran zaatakował wilczury. Za chwile wypadł z krzaków myśliwy kłusownik. Awantura o mały włos a zastrzelił by mojego psa.
3. problem bezpańskich psów w Bieszczadach istnieje. Kilka razy ratowałam je sprowadzając z gór. W Olszanicy kilka razy widziałam jak psy były wyrzucane z samochodów. We wsi jest kilka psów ocalonych przez nas. Nie wiem, czy widzieliście w ub roku biednego psa na Wetlińskiej. Piękny pies wyrzucony w okolicach połoniny który jesienią biegał za każdym czerwonym samochodem szukając właściciela. Nie chciał opuścić wetliny chociaż prosiłam go aby wszedł do autokaru.
4. najbardziej bezwzględny sposób pozbywania się psa zdarzył sie kilka lat temu. Koledzy uratowali wilczura który na stalowej lince był przywiązany do dzewa. Aby nie słychać było pisków pyszczek zakleblowano mu tasmą. Przygarnął go KIiju w Woli Michowej. Przez miesiące widać było ranę na szyi.
5. pomysłowośc ludzi w znecaniu się ludzi nad zwierzętami nie zna granic. w Olszanicy dwa psy wyrzucone zaprzyjaźniły się i razem chodzą na spacery. Zostały przygarnięte przez jednego człowieka. kilka razy narozrabiały i to nieźle strasząc ludzi.


Odpowiedz z cytatem