Pokaż wyniki od 1 do 10 z 42

Wątek: Krótki zimowy pobyt Bertranda

Widok wątkowy

  1. #21
    Kronikarz Roku 2010
    Awatar bertrand236
    Na forum od
    07.2004
    Rodem z
    Poznań
    Postów
    4,224

    Domyślnie

    Wracamy, robi się ciemno . Jesteśmy przemoczeni. Renatki kurtka firmy Bergson o d..ę potłuc . Przecieka. Jest całkiem ciemno. Renatka jest zmęczona, wystraszona i po prostu zła . Zła na pogodę, na mnie, :( na świat za całokształt :D . Rozumiem. Bywaja takie chwile :) . Jakby wszystkiego było mało dzwoni Jadźka Denisiuk z Bielska i straszy nas wilkami .
    Swoją drogą ostatnie nasze zamówienie ikony realizuje wyyyyjąąątkowo długo . Wiem, że te moje relacje czytają jej znajomi, to może popędzą kobietę, bo się nerwowy już robię .
    W końcu docieramy do karawanu. Jakby wrażeń było mało, to powiem, że podczas naszego spaceru przejechał pług i odgrodził małą pryzmą Karawan od drogi jezdnej .
    Zmęczeni, zmarznięci, przemoczeni i głodni dojeżdżamy do Biesiska. Ogrzali się przy kominku – nie powiem, najedli do syta /to było obżarstwo :D / - nie powiem, zapłacili rachunek oj powiem , aż mnie przytkało . Ale jak smakuje i porcje są naprawdę duże to nie wydziwiam. :D
    W nowych nastrojach jedziemy do Zawozu. Dojeżdżamy do Dołżycy. Chwila namysłu i skręcam w prawo. Przecież tędy jest zdecydowanie bliżej . Po 3 – 4 kilometrach wiem, że to był błąd. Wiem ale nie chcę się do niego przyznać . Kto jechał w błocie pośniegowym prawie po osie wie, co mam na myśli. Renatka blada siedzi koło mnie. Ja nadrabiam miną, a Karawan jedzie, a raczej ślizga się całą szerokością drogi. W końcu w Buku staję. Zakładam na koła łańcuchy. Szczęście, że je kupiłem :D .
    Jedziemy dalej. Trochę lepiej ale nie za bardzo. Dojeżdżam do Spisówki pełen obaw, co dalej. Biorę pod uwagę możliwość zostawienia /porzucenia/ Karawanu i przebycia dalszej drogi pieszo. Byle dojść do miejsca w którym będzie zasięg. Dalej się zadzwoni do Zawozu i dobry człowiek w osobie Krzysztofa Markuca przyjedzie. Podjazd pod górę za Spisówką. Koszmar. Silnik wyje na wysokich obrotach, spod kół bryzga błoto pośniegowe, a Karawan prawie wcale się nie posuwa. W końcu jestem na górze :) . Jazda w dół. Renatka wyzywa, bo rozpędzam Karawan na tyle, na ile warunki pozwalają. Chodzi o to by podjechać rozpędem pod następne wzniesienie. W końcu jestem koło kapliczki. Dzięki Ci Matko Boska Łopieńska za opiekę. Teraz wiem, że już chyba dojadę. Z dużymi kłopotami ale już mniejszymi niż dotychczas docieramy do Bukowca. Chcecie to wierzcie, nie chcecie to nie, ale z Dołżycy do Bukowca jechałem około 100 minut. Daje to zawrotną prędkość 8,4 km/godz. Jak byliśmy już w pokoju to Renatka sama /co nie jest rzeczą normalną/ poprosiła żebym jej polał…
    Załączone obrazki Załączone obrazki
    bertrand236

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Zimowy pobyt w Bieszczadach - z dzieckiem
    Przez Xysiu w dziale Zakwaterowanie i usługi
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 13-12-2012, 10:49
  2. Wiosenne ognisko Bertranda
    Przez bertrand236 w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 163
    Ostatni post / autor: 18-12-2009, 14:31
  3. Jak Bieszczad zakpił sobie z Bertranda...
    Przez bertrand236 w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 38
    Ostatni post / autor: 14-01-2007, 22:27
  4. Krótki zimowy wypad w Bieszczady...
    Przez WojtekR w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 4
    Ostatni post / autor: 18-01-2006, 13:07
  5. krótki urlop
    Przez Olek w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 22
    Ostatni post / autor: 16-07-2003, 09:08

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •