Zawsze chętnie jeżdżę w Bieszczady.
Gdy przed wieku laty byłem tu po raz pierwszy / na obozie wędrownym / zafascynowały mnie swą dzikością , ogromem przestrzeni , oddaleniem od większych skupisk ludzkich. Chodząc po Bieszczadach ma się poczucie wolności, jak by wkraczało się w inny świat,nieskalany jeszcze cywilizacją. Tu po raz pierwszy zakochałem się w Danusi , mojej prześlicznej , szkolnej koleżance , niestety , bez wzajemności.
Teraz, po latach mam żonę i 4-letnią córeczkę. I nie mogę sie doczekać chwili,gdy gdy swemu dziecku pokażę szlaki , po których kiedyś chodzil jej ukochany tatuś.