no o to właśnie mi chodzi. Za parę lat może być post
"czy łańcuchy wystarczą aby dojechać do schroniska na Wetlińskiej??"
Moim zdaniem są miejsca w Bieszczadach, gdzie nie uchodzi jeździć samochodem. Może i można, i może się da, ale po co? Z drugiej strony 4 letni turysta... hmmm albo jest to na tyle wrażliwa osoba, ze sam pobyt tam mija się z celem - no bo dzieciak nie będzie siedział cały czas pod dachem, w ciepłym; alboo albo da sobie radę, aby dojść na miejsce, mi kiedyś Tata pomagał, i wiem że to żaden wstyd.


Odpowiedz z cytatem