Dzięki za odpowiedzi.
Generalnie zgadzam się z różnicą pomiędzy pensjonatem a schroniskiem.
Sam też swoją małą nosiłem w nosidełku z buta przez B-dy, w tym i do Koliby.
Z tym że latem, gdy dziecku nie grozi zmarznięcie na plecach dorosłego (gdy siedzi bez ruchu na plecach dorosłego).
Oczywiście można poganiać dziecko na własnych nogach - ja wędrować zaczynałem w wieku ok. 8 lat, albo wcale zimą nie ruszyć tyłka z dzieckiem dopóki nie dorośnie do takiego wieku (do tego prowadziłaby sugestia Barnaby).
Barnaba - co do schronisk dla naszych wnuków - to mozna by tak samo powiedziec komuś kto kilkadziesiat lat temu doprowadził transformator na Przysłup Caryński. Wtedy też można było komuś popukac sie w czoło, ale chyba jesteś jednak zadowolony że skutkiem tego powstała Koliba (z tego co wiem tam najpierw przez iles lat stał tylko bezczynny transformator, który był na diabła potrzebny).
Oczywiście mogę skorzystać z pensjonatu - ale chyba bym się udusił w takich warunkach, bo nawet ze schronisk korzystam tylko z innych względów (osobiście preferuję pałatkę). A Koliba mnie oczrowała swoim domowym klimatem.