Klimat Bieszczadzki?
Bardzo ładne sformułowanie. Ja jednak mówie o czymś zupełnie innym. Mam na myśli pewną rzetelność w przekazywaniu informacji. Poezja oczywiście powinna być odbierana po swojemu przez każdego czytelnika, po to przecież jest. Jednak trudno się pogodzić z tym, że w recenzji filmu na stronie tvp wyraźnie jest napisane, że rzecz dzieje się w Bieszczadach.

To prawda, jestem miastowym. Od dziecka mieszkam w Warszawie, jednak z górami także jestem dośc mocno związany. Oczywiście nigdy nie będe dobrze rozumiał jak to jest być rdzennym mieszkańcem Bieszczad, nie dane mi było urodzić się w tych okolicach.

"Klimatu" tych gór też nie znam. Zwyczjanie jestem za młody. Dla mnie Bieszczady w sezonie są raczej atrakcją turystyczną niż miejscem z tzw. Klimatem. Wieczne wycieczki szkolne, kretyńsko wybrukowane szlaki poprzecznie ułożonymi metrówkami i oczywiście nieśmiertelne barierki na połoninach. Wiem jednak, że było inaczej. Skąd? Bo są jeszcze takie miejsca gdzie czas sie zatrzymał i nie pozwala się na siłę ruszyć z miejsca.

Od dziecka również jeżdze w Beskid Niski, całkiem niedaleko, do wsi Olchowiec, gdzie moja rodzina wiele lat temu kupiła chyżę łemkowską. To są tereny naprawde autentyczne. Zresztą również opisane w literaturze. Żeby daleko nie szukać polecam "Opowieści Galicyjskie" Andrzeja Stasiuka. Autor nie pisze dokładnie nazw miejscowości, ale tutaj akurat łatwo zgadnąć, że rzecz dzieje się w Jasliskach...

No i właśnie. Takich miejsc w polsce jest wiele. Ścinka z powieści Stachury nie ma więcej Bieszczadzkiego klimatu niż klimatu ziem o których autor faktycznie pisał. Wystarczy tam pojechać. Sam czytając "Całą Jaskrawość" mie mogłem się pozbyć wrażenia jakbym czytał o Rymanowie.

Swoją droga mam wrażenie, że twórczość Stachury dużo traci jeśli wiąże się ją z jego życiorysem...

Poniekąd jednak zgaduję dlaczego się tak gdzieje. To zwyczjanie widać. Tak jak Cisna powstała na podstawie mitu o bieszczadzkiej Siekierezadzie, tak również "Baza ludzi z mgły" jest oczywistym nawiązaniem do Hłaski. Ciekawe ile tzw. "fascynatów Bieszczad " i stałych bywalców wyżej wymienionej knajpy w Wetlinie byłoby zaskoczonych, gdyby wiedzieli, że akcja książki Hłaski dzieje się w Warszawie na ulicy Sokołowskiej, wbrew adaptacji filmowej... Tzw. "klimat" ma jedynie walory marketingowe, niestety.
Pozdrawiam!
Mikołaj