To już przeszedłeś, wiele razy o tym się pisało
To już przeszedłeś, wiele razy o tym się pisało
chyba litera prawa. ale poczekaj, aż specjaliści się wypowiedzą(poszukaj podobnego wątku)
Ok, próbowałem jakoś kiedyś się dowiedzieć, to może teraz na oficjalu takie pytania przy wątku :)
1. BdN nie wydaje pozwoleń bo nie i basta.
2. Jeżeli miałbym pozwolenie od BdPN to później i tak musiałbym mieć zezwolenie / zgłoszenie trasy do SG?
3. Jeżeli pójdę na partyzanta i złapią mnie funkcjonariusze SG że przebywam w rejonie granicy BEZ ich poinformowania to mandat/pouczenie/pasiak raczej nie
4. Jeżeli j.w. to czy dodatkowo zostaję przekazany do BdPN celem dodatkowych opłat
5. Jeżeli pójdę do SG i powiem - chciałbym się przejść granicą naszego kraju (na Bugu wystarczy że się zgłosi taki zamiar, trasę, miejsca nocegu + meldowanie o pobycie!!!) to dostanę informację jaką?
a/ że tak - tylko uważaj na BdPN
b/ że nie - bo BdPN (choć teoretycznie SG nic do tego)
Będę wdzięczny za pomoc :) Bo może ja żyję w błędnym przeświadczeniu, które mnie trochę powstrzymuje przed chodzeniem tam. Dzięki.
"There is no such thing like too much snow" - Doug Coombs
Petefijalkowski...
Ad. 1 - wydaje, ale po specjalnym umotywowaniu (nie turystyczne oczywiście, ale np. naukowe, geograficzne itp.) Zarządzenie nr 126/2012 BPN
Ad. 2 - tak, podczas odbioru pisemnej zgody dyrektora BPN dostajesz informację słowną abyś poinformował SG. Ja informowałem SG w UG w nowym budynku na portierni, podajesz datę i godzinę wyjścia i przyjścia, gdzie jesteś zameldowany. Zapisuje to dyżurny "gdzieś tam", spisuje z dowodu osobistego, nie dostałem papieru, ale poprosiłem o pisemne info na dokumencie otrzymanym z BPN,
Ad. 3 - Generalnie obowiązuje art. 54 kodeksu wykroczeń, ale mogą "coś" dołożyć np. za udowodnione zniszczenia itp. lub nawet za niechcący przekroczenie granicy to wtedy Przestępstwo przeciwko porządkowi publicznemu art. 264 (tutaj może być pasiak),
Ad. 4 - Generalnie nie ma podwójnych kar za to samo wykroczenia o ile ... patrz wyżej,
Ad. 5 - jeśli nie będziesz na terenie jakiegoś PN to wystarczy zgoda SG.
To moje uwagi, ale najbardziej wiarygodne są bezpośrednio w SG i BPN !!!
Ostatnio edytowane przez Recon ; 16-01-2014 o 13:41 Powód: dopisek: podwójnych
Dziekuję Recon i najbardziej interesuje mnie punkt 5. Czy jeżeli pójdę do SG w UG to odeślą mnie "bo nie ma Pan zezwolena od BdPN" czy im to rybka i
jak trafię SG na Kińczyku to dla nich ok, ale jak trafię strażników BdPN BEZ zezwolenia z parku to tylko od nich mi coś tam grozi...
P.
"There is no such thing like too much snow" - Doug Coombs
Z tego co ja wywnioskowałem starając się o "zgodę" to w SG dostałem info, że najpierw muszę mieć zgodę z BPN i ona jest najważniejsza! I to jest logiczne bo SG pilnuje strefy nadgranicznej pasa granicznego i granicy a BPN swoich zasobów parkowych. Przydatny jest Regulamin BPN i informacja: Pas drogi granicznej jest to obszar o szerokości 15 metrów od linii granicznej, jest oznakowany w terenie specjalnymi tablicami. Przebywanie na terenie pasa drogi granicznej jest zabronione i karane grzywną. Strefa nadgraniczna jest to obszar o szerokości 15 km przylegający do granicy państwa, jest oznakowany specjalnymi tablicami. W strefie nadgranicznej możemy zostać wylegitymowani przez Straż Graniczną lub Policję, dlatego przebywając na tym terenie zawsze musimy mieć przy sobie dowód tożsamości oraz przepustkę uprawniającą do poruszania się po terenie BPN.
Nie zapominajmy też o Straży Leśnejta też ma swoje uprawnienia, np. do legitymowania i wlepiania mandatów.
I dwie zasady : granica z Ukrainą to jest granica UE (Układ z Schengen) i wszystkie "służby" w strefie nadgranicznej współpracują ze sobą a i "w jakiś" sposób też i mieszkańcy tej strefy.
I jeszcze uwaga do poruszania się po terenie BPN: "przepustką" jest bilet wstępu na szlaki turystyczne i ścieżki przyrodnicze na terenie BPN lub w/w pisemna zgoda dyrektora BPN na konkretny teren BPN nie będący "turystycznym". Ja zostałem kiedyś "pouczony" (obeszło się bez mandatu) gdy wracałem ze źródeł Sanu inną drogą niż ścieżka wyznaczona przez BPN.
z moich doświadczeń - była zgoda z BPN , w Stuposianach musiałem się meldować w SG , tam spisano moje dane oraz auta którym wjechałem w '' worek " (dowód osobisty + dowód rejestracyjny auta) . Pierwszego wieczoru pojawili się w miejscu gdzie nocowaliśmy, panowie z patrolu ,prosząc o okazanie dokumentów ...ale raczej wyglądało na to, ze chcieli sobie pogadać...![]()
Witam Serdecznie!
Piszę pierwszy albo drugi raz na tym forum
Od dłuższego czasu śledzę poczynania oraz chęto/zachęto/próby ludzi, którzy marzą o szczytach, znajdujących się jedną nogą po stronie polskiej. Nie muszę chyba raz kolejny przypominac nazwy tych gór. Czytając o skrytych pragnieniach ludzi, chcących jeszcze bardziej zbliżyć się do dzikości BIESZCZAD, stwierdziłem, że sięgnę po mapy, mapki, plany, rozpoznam i zapoznam się z nimi.
Nie dziwie się tym ludziom, pragnącym tam wejść. Sam bym chciał poczuć się, jak Kordian improwizujący na Mont Blanc, taką rozkosz dała mi Halicz, taką rozkosz dała mi Tarnica, San, Jawornik i inne Rabie Skały. Tak samo jak oni, pełne spełnienie poczułbym właśnie na Kińczyku bukowskim.... no ale, pomarzyć sobie możemy.
Wracając do sedna.
Zacząłem rozważania (być może filozoficzne, być może...być może potrzebne byłoby piwo, wtedy lepiej bym rozważał, ale go nie było).
Rozważania zaczałem od sporadycznie nowej mapy. Mapa pochodziła z wydawnictwa Compass. Bardzo fajna mapa z resztą, nie narzekałem.
Wbrew wszystkiemu długo można myśleć wpatrując się w kilka niedostepnych szczytów. Za każdym razem próbując odnalexć tam jakiś mały kolorek, który oznaczałby, że jednak ten szlak o tam! TO ON ISTNIEJE.
Na marne...
Zaciekawił mnie jednak fakt pewnej lini przerywanej. To jedna z wielu takich linii na tej mapie. Otóż prowadziła ona z Bukowca aż do samego Kińczyka.
Po takiej linii dane mi było jeździć rowerem. DAŁO SIE. BA! Choć niepozornie wyglądająca linia na mapie, przyniosła szeroką ścieżkę w górach!
To skłoniło mnie do jeszcze większych roważań. Nigdzie w internecie nie mogłem natrafić na temat "z bukowca na Kińczyk", no nigdzie.... Czy ta ścieżka w ogóle używana? Może tylko dla pograniczników? Może to jakieś pozostałości? MOŻE JEST, A MOŻE JEJ NIE MA ...
Pytań było tak dużo, że stwierdziłem, iż sięgnę do map z czasów II Wojny Światowej, być może młodszych (o istnieniu tych młodszych byłem miło zaskoczony).
Najmłodsza mapa, na którą natrafiłem, pochodziła z roku 1855
2.jpg
Na tej mapie widzimy wyraźny zarys ścieżki, która prowadziła z Bukowca aż po sam Kińczyk. Więc na tym etapie, mogłem spokoje stwierdzić, że tak. Na przestrzeni historii taka ścieżka i droga istniała. BA! Dowiedzieć się można kolejnej ciekawostki. Że na tej mapie obserwujemy zarys także drugiej ścieżki, która istniała bardzo blisko tej pierwszej. A może to ta była tą pierwszą... mniejsza z tym. Zauważamy także drugą drogę, która wykreca się prostopadle w kierunku obecniej Przełęczy Bukowskiej. Jednak urywa się... Przypuszczam, że droga wiodła po prostu na połonine i nie miało sensu dalsze wytyczanie jej trasy. jednak to zmieni się przy okazji kolejnych map.
Kolejna mapa, to mapa z 1914 roku, czyli z roku, w którym rozpoczęła się I Wojna swiatowa.
6.jpg
Na tej mapie obserwujemy zaś, wyraźne odwrócenie roli. To znaczy... Ścieżka, która wiedzie pod szczytem Kińczyka rysuje nam się bardziej wyraziście, aniżeli ta, o której wspominałem wcześniej oraz która była lepiej widoczna na mapie pierwszej. Ma to związek być może z wojną, która startowała. Nie chodizło już o samą mapę terenu, ale o mapę, wytyczającam ścieżki, które mogły okazać się przydatne. I tak obserwujemy na tej mapie ścieżke z Bukowca , która pod kińczykiem zakręca w kierunku Przełęczy Bukowskiej,a nastepnie zbiega do Wołosatego.
Z obserwacji tej mapy, wynika również oraz ma sie takie wrażenie, że środkowa ścieżka w ogóle zanika i powstaje jeszcze jedna...po prawej stronie. Niewiadomo...czy jest to nowa ściezka, czy polączenie starej i nowej. ALE JEST.
Więc w tym momencie mamy okaje podiwiać aż TRZY mozliwe ściezki na Kińczyk.
Kolejna mapa, to mapa z 1919 roku, czyli rok po wojnie.
5.jpg
Na tej mapie nie ma prawie w ogóle różnicy z mapą z początku I Wojny Światowej. Zaobserwować możemy znowu 3 drogi biegnące w kierunku Kińczyka. Jedynie jedna sprawa przyciąga uwagę. Środkowa ściezka końcy się w pewnej odległości przed samym szczytem. Może po prostu jest to uwazane za jej koniec? Za miejsce końca, z którego bezproblemowo można wejść na Kińczyk? Może...
Kolejna mapa, to mapaz roku 1939, czyli początek II Wojny Światowej.
3.jpg
Niewiele więcej można powiedzieć i o tej mapie. Stan ścieżko/ dróg na tym samym poziomie
Kolejna mapa, to mapa z końca II Wojny Światowej. rok 1945
4.jpg
Mapa jest dosyć niewyraźna, lecz po odpowiednim przyjrzeniu się można dostrzec rysy wszystkich wcześniej wymienionych ścieżek. W tym wypadku ciągłą linią zaznaczona jest trasa biegnąca z Bukowca, pod szczyten Kińczyk w kierunku Przełęczy Bukowskiej. Wyznaczona jest także trasa po Połoninie Bukowskiej.
I tak oto właśnie pokrótce można było przesledzić bieg enigmatycznej ścieżki, a raczej ścieżek. Ścieżek dlatego, że jak widzimy, dawniej było ich kilka, ale bieg historii zmmienił nieco różne kwestie w tej sprawie. Im nowsza mapa, tym ścieżek na Kińczyk mniej. Im nowsza mapa, tym scieżki coraz bardziej zanikają.
Obecnie na mapie, wygląda to tak:
11040325_741139669333998_495368076_n.jpg
JESTEM CIEKAWY, CZY KTOŚ MIAŁ PRZYJEMNOŚĆ PRZEJŚĆ SIĘ TĄ DROGĄ, CZY TO NIEDAWNO CZY TEŻ 40 LAT TEMU! BARDZO MNIE ZACIEKAWIŁA. Moe to jakas alternatywa dla chcących zdobyć ten szczyt? Może powinien znaleźć się tam znakowany szlak?
Co wy o tym sądzicie?
Tak....wiem...to Park Narodowy
Tak tylko pytam
Pozdrawiam!
Dane mi było schodzić tą "ścieżką" wiele lat temu, jeszcze w czasach małego Parku. Ścieżki nie było, czasem pojawiały się podwójne, białe znaki działki leśnej, które przez spory kawałek wyznaczały mi trasę. Kierowałem się na Beniową, czyli w zasadzie szedłem grzbietem uważając, by nie spaść do doliny potoku. Czasem zerkałem na kompas i tak trafiłem na bacówkę obok tej najpiękniejszej lipy. To jakby ta druga ścieżka, bardziej na wschód. Ślad drogi pojawił się już bliżej stokówki - rozjeżdżony detami teren, mostek z pięknych jodeł i kikuty drzew pozostawione na wyrębie, bo nie warto ścinać drzewa bezwartościowego. Wyglądało to tragicznie. W bacówce pusto, zanocowaliśmy kilka dni. Zimno było i dym gryzł w oczy. Można było tylko leżeć na podłodze. Tak było 1 - 3 maja 1986r. Generalnie tylko ścieżki zwierzęce i ślad drogi do z Bukowca do Potaszni, stary cmentarz, dalej do przełęczy coraz trudniej, dużo powalonych drzew. Ślady rowerzystów, którzy zjechali z Kopy Bukowskiej do Bukowca i dalej do Tarnawy. Spotkaliśmy ich potem w Ustrzykach G.
Państwo dość silne, by Ci wszystko dać jest dość silne, by Ci wszystko odebrać
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)