Jeżeli ktoś to przeoczył, jego sprawa... Ale nie o to chodzi...Zamieszczone przez WojtekR
Głównie problem polega na "załatwianiu" spraw. Załatwianiu w sposób typowo polski (o tym już pisałem i nie będę sie powtarzał). Nie ma tu nic do rzeczy "sprawa Byrcyna i Gubałówki" czy też powrotu socjalizmu:o
.
Skoro dyskusja rozwinęła się w kierunku: ma być szlak, podparta "zamiarem" przedłużenia obecnej ścieżki do źródeł Sanu, to zrozumiałe jest, że wypowiedzi będą różne: kontrowersyjne, oportunistyczne, legalistyczne i ... jedynie słuszne (jak się zdążyłem przekonać). Podobnie ma sie z propozycjami rozwiązania problemu.
Chcąc chronić dobra narodowe (różne) nie powinno się, tak sądzę, przyjmować postawy "psa ogrodnika". Przecież i najwybitniejsze dzieła, skarby narodowe można oglądać bądź w muzeach czy bibliotekach. Dlaczego tego nie można zrobić w parkach narodowych? (Chyba, że chodzi o jakąś "niewielką grupę" chcących "zdewastować, zakłócić spokój" -chyba dyrekcji, czy jeszcze coś niegodziwego zrobić - a tylko na to czekają!) Powtarzam: rozsądny kompromis między zarządami parku(ów) narodowych a chcącymi odwiedzić najpiękniejsze (w tym przypadku najdalej wysunięty na południe kraniec Polski), najciekawsze przyrodniczo, historycznie czy etnograficznie miejsca w parkach sprawiłby obopólną korzyść. Ale doprawdy trzeba chcieć
![]()
i umieć słuchać się wzajemnie... czego wszystkim (zabierającym głos na forum też-a może szczególnie
?) życzę.


Odpowiedz z cytatem