Nie. Ci na posterunku przy Przełęczy Użockiej byli co prawda najbardziej surowi, ale nawet i im wystarczyło pokazać kwitki zaświadczające o legalnym przekroczeniu granicy. Może dlatego, że my tylko schodziliśmy tam ze szlaku? Na Kińczyk Bukowski weszliśmy od Połoniny Bukowskiej, początek trasy był we wsi Łubnia. Byłem na wyjeździe zorganizowanym przez PTTK, oni załatwiali wszystkie kwity, pozwolenia i inne takie. Gdyby pogranicznicy ukraińscy nie zadowolili się kwitami z granicy to mieliśmy jeszcze jakieś pozwolenia na przebywanie w terenie nadgranicznym.Zamieszczone przez wtak
Pozdrawiam
Bartek


Odpowiedz z cytatem