waz byl na 100 % nasz :) musial sie na gape zalapac jak ja poszedlem robic zdjecia cmentarza - Agnieszce sie nie chcialo ... wiec rzucilismy plecaki na poboczu drogi polnej ja poszedlem ogladac cmentarz a wlasciwie to co z niego zostalo a Aga hmm ona chyba sie wtedy opalala :) .... a to miesce bylo podjerzane booo jak szlismy to spotkalimy innego weza jak przepelzal droge przed nami - bylem b rozalony ze nie zrobilem mu fotki .... ale byl za szybki :) za to pozniej "nasz" waz wynagrodzil nam to az w nadmiarze :) najdziwniejsze ze musilelismy z nim chodzic conajmniej 6-7 godzin :) w sumie dobrze ze to byl zaskroniec ale nie chce wiedziec co by sie dzialo jak by wyszedl w pelnym autobusie ludzi :)


Odpowiedz z cytatem