Strona 3 z 4 PierwszyPierwszy 1 2 3 4 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 21 do 30 z 35

Wątek: Rozplanowanie wędrówki. Potrzebna pomoc :)

  1. #21
    Bieszczadnik Awatar malo
    Na forum od
    01.2006
    Rodem z
    okolice 3-city:506908042
    Postów
    509

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez malo
    Ale bezpieczeństwo to racja - zwł. o siebie względem innych, tzn. aby swoimi niedomaganiami nie narobić trudności innym.
    Napisałem to kilka postów wcześniej.
    Ale żeby być w zgodzie z sobą to muszę napisać, że bardziej chodzi o to co się ma "w sobie" niż na sobie.
    Zawsze z przymróżeniem oka patrzyłem na opowieści jak to powinno wyglądać skompletowanie wyposażenia (może i dlatego że sam kasą nie grzeszę). Więc poczekałem do pierwszego zimowego włóczęgowania po Bieszczadach (ale niepierwszego zimowego po górach w ogóle).
    Ze stricte jakościowo zimowego zdobytego wyposażenia miałem: impregnat do butów (za 20pln) i termos stalowy.
    Reszta to: powszednie rzeczy (buty - pseudotrekkingowa "chińszczyzna" z hipermarketu za 49,90pln, kurtka typu lumpex "nieoddychająca", rekawiczki szmacianki, skarpety ze sklepu jak to skarpety), samorobne (stuptuty uszyłem sobie w pociągu z rękawów starej zimowej kurtki), lub nieco zdezolowane (plecak z niedziałającym pasem biodrowym, naprawdę to rzadko używam pasa nawet gdy działa).
    Powłóczyłem się solo i niemało sam sobie przecierałem szlaków niewychodzonych zimą, i bez urazy dla tych którzy przykładają uwagę do właściwego kompletowania sprzętu... ja nadal patrzę z przymróżeniem oka na dyskusje o kompletowaniu sprzętu.

    (Tak naprawdę to poważniej taką dyskusje wziąłbym do siebie gdybym planował noclegowanie zimą w warnkach polowych, gdzie rzeczy nie będą miały możliwości podeschnąć.... ale gdy korzystamy ze schronisk.... łeee tam.)

    Ważniejsze jest obycie z wędrówką, własna zaprawa niż ten cały sprzęt.

  2. #22
    Ekspert Roku 2008 Awatar Jabol
    Na forum od
    12.2004
    Rodem z
    Stamtąd
    Postów
    1,096

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez malo
    Zawsze z przymróżeniem oka patrzyłem na opowieści jak to powinno wyglądać skompletowanie wyposażenia
    Nooo... Nareszcie :D Swój człowiek...Z tą tylko różnicą ze Ty "przymróżałeś" oko a ja "przymrużałem", ale bez urazy :D Treść postu zrozumiała...Pozdrawiam
    ...jeno być niewidzialny jak Ten co mnie stworzył

  3. #23
    lucyna
    Guest

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez malo
    Ważniejsze jest obycie z wędrówką, własna zaprawa niż ten cały sprzęt
    Niestety z tym sie zgodzic nie mogę. Najważniejsze są buty i skarpety. To wie każdy kto musiał przecinac obuwie gdy mu spóchły pokrwawione nogi. Miałam taki przypadek na poczatku lat 80-tych. Luksus nowe adidasy, kiepska skarpeta, najpierw nogi bolały potem piekłynastępnie zrobiło mi się ciepło w stopy i przestało mnie boleć. Jakos doszłam do Ustrzyk Górnych nie skarżąc się. Na kempingu Lutek kazał mi pokazać stopy. Potwornie byłam zdziwiona gdy okazało się, że buty nie można było zdjąć. Na szczęście był lekarz goprowiec więc opatrzył mi stopy. Przez dwa dni chodziłam z bandażami w starych kapciach Lutka. Tylko Prut pies legenda miał radochę bo siedząc na kempingu znosiłam jego kombinowanie np. jak naciągnąć turystę na ostatnia konserwę i jej potem nie zjeść.

  4. #24
    Bieszczadnik Awatar malo
    Na forum od
    01.2006
    Rodem z
    okolice 3-city:506908042
    Postów
    509

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez lucyna
    Miałam taki przypadek na poczatku lat 80-tych. Luksus nowe adidasy, kiepska skarpeta,
    Tak, też się zetknąłem z podobnym przypadkiem. Na wędrówce kolega zaczął mieć jakiś problem z "chodzeniem". Gdy pod koniec dnia zdjął buty - pechęrz obejmowały 2/3 podeszwy stopy (nie było ich tylko we wklęśnięciu stopy). Diagnoza lekarza była podobna: skarpety. Dla kolegi to był oczywiście koniec trasy.
    Niemniej uważam że oba podejścia do sprawy są możliwe, bo ja osobiście wiem że jestem w stanie iść z defektem (nawet mocnym) w butach. Ale oczywiście nie mogę tego wymagać od innych. No i taka skarpeta zdarza się raz na......
    Od tamtego wydarzenia też już minęło ok.10 lat, więc mam nadzieję że już takich skarpet nie produkują. No i niestety aby zaradzić trzeba by każdemu na starcie sprawdzic skarpety (a zdaję się że to naprawdę jakiś rzadki model skarpet tak działa).

  5. #25
    Bieszczadnik
    Na forum od
    12.2005
    Rodem z
    z nad oslawy
    Postów
    95

    Domyślnie

    Cos mi sie wydaje,ze chcesz pokazac przede wszystkim jaki z Ciebie nie jest twardziel moze sie myle .Przeciez w wedrówkach po górach nie chodzi o to aby cierpiec z powodu np. obolalej stopy i pokazywac swoja odpornosc na ból.Moim zdaniem maksimum komfortu i bezpieczenstwa,jesli te dwie rzeczy sa spelnione to mozna sie bez stresu cieszyc tym co nas otacza.Pamietam zawsze nawet latem mocne, twarde u sztywniajace kostke obuwie oraz gruba skarpeta to podstawa na to bylismy od czasów szkolnych uczulani.
    Cytat Zamieszczone przez malo
    ja osobiście wiem że jestem w stanie iść z defektem (nawet mocnym) w butach. Ale oczywiście nie mogę tego wymagać od innych.
    Zastanawiam sie co by bylo jak by wlasnie wspóltowarzysze ubrali sie odpowiednio a ty wlasnie po pierwszym dniu mialbys same rany co wtedy? a drugi dzien wedrówki?,a trzeci.Moze i jestes twardzielem nie znam cie,ale takie rany,pecherze czy otarcia moga miec gorsze w skutkach konsekwencje.Pozdrawiam

  6. #26

    Domyślnie Hej

    Dla mnie moje bomble są świadectwem mojej głupoty i lekceważenia gór. Nie chodzi nawet o ból, ale o wstyd i zażenowanie za sprawianie kłopotów kolegom.

    Sprzęt- nie jest konieczny, ale bywa niezbędny. Grunt, żeby wiedzieć kiedy i jaki. Buty IMHO stanowią minimum, nie muszą to być nawet skórzane "treki", wystarczą solidne trzewiki i dwie pary skarpet.

    Oczywiście zimą BHP jest znacznie ostrzejsze i sprzęt zaczyna grać ważniejszą rolę. Rezygnacja ze sprzętu kosztem bezpieczeństwa to IMHO głupota a nie oszczędność. W planowaniu wyjazdu należy wziąć pod uwagę również testowanie nowego sprzętu.

    Ja np. nowe buty i plecak testuję w lasach Trójmiasta. Mogę sprawdić kondycję i ewkipunek. IMHO właśnie znajomość sprzętu i siebie jest kluczowa.
    Pozdrawiam z dalekiej północy,
    Marcin.

  7. #27
    Bieszczadnik Awatar malo
    Na forum od
    01.2006
    Rodem z
    okolice 3-city:506908042
    Postów
    509

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Ezechiel
    Oczywiście zimą BHP jest znacznie ostrzejsze i sprzęt zaczyna grać ważniejszą rolę.
    Ostrzejszą? Ważniejsze? -czyli co tak właściwie?
    Bo u mnie z konkretnych rzeczy to: impregnat + termos + samorobne stuptuty (poza tym że najzwyklejsza lumpeksowa kurtka, czapka, rekawiczki, kalesony).
    Cytat Zamieszczone przez Ezechiel
    IMHO właśnie znajomość sprzętu i siebie jest kluczowa.
    Ooo, to tak ! Choć może ja to nieco inaczej traktuję: jeśli sprzęt jest "cienki" ale z góry to znasz i wiesz jak z tym radzić - to ok. Jak dla mnie wtedy możesz nawet w indiańskich mokasynach (lub jak szerpowie w trampakch po lodowcu).

    Cytat Zamieszczone przez friber
    Cos mi sie wydaje,ze chcesz pokazac przede wszystkim jaki z Ciebie nie jest twardziel moze sie myle.
    Frieber odchodzimy od tematu - ale niech będzie:
    W góry jadę bo je kocham. Bo chcę pooddychać tym co dają, nacieszyć oko, ale także zmieszyć się z własnymi słabościami. Słabością do pokonania może być wyszorowanie osmolonego nad ogniskiem garu, mogą być też nienajlepiej dopasowane buty, może być każdy inny problem napotkany na trasie któremu stawiamy czoła. Tak w tym sensie na każdego można spojrzeć jak na twardziela.
    Twardzielem był mój mały kolega z podstawówki którego wziąłem w Bieszczady i spaliśmy w dziczy pod pałatkami (a po wszystkim powiedział że najgorsze było szorowanie gara). Ja sobie też staram na wyprawach wyszukiwać jakiś nowy cel (nie tylko nową trasę). Nie mam się co wstydzić, choć ten przypis "bieszczadnik" po 25 wpisanych postach może trochę przydzielany na wyrost przez system.

    Cytat Zamieszczone przez friber
    Przeciez w wedrówkach po górach nie chodzi o to aby cierpiec z powodu np. obolalej stopy i pokazywac swoja odpornosc na ból.
    To zależy dla kogo. Jeśli chcę się z czymś zmierzyć - to jakaś doza cierpienia może być w to wpisana. No nie żeby od razu planować specjalnie wziąć niedopasowane buty. Ale zawsze na myśli mam Mallory`ego, Tenzinga, Hillary`ego - jaki oni mieli sprzęt, a gdzie na nim doszli ! Gdzie nam do ich normalności (czyt po naszemu: wytrwałości).

    Cytat Zamieszczone przez friber
    Moim zdaniem maksimum komfortu i bezpieczenstwa,jesli te dwie rzeczy sa spelnione to mozna sie bez stresu cieszyc tym co nas otacza.
    No ja niestety nie jestem nauczony komfortu (choć z drugiej strony bywa ze mnie straszny leń). Pewnego poziomu komfortu nie cierpię.

    Cytat Zamieszczone przez friber
    Pamietam zawsze nawet latem mocne, twarde u sztywniajace kostke obuwie oraz gruba skarpeta to podstawa na to bylismy od czasów szkolnych uczulani.
    No tak - cholewka do kostki - to chyba jeden z niwielu standardów którego się trzymam.
    Ale skarpety? Przy dzisiejszej technice butów- to nie te sztywne skóry co ileś lat temu. Też kiedyś się bawiłem w wełnianie skarpety, a na bardziej wysiłkowe trasy brałem "doping" w postaci czekolady itp. Ostatecznie jednak stwierdzam że chyba wszystko (w naszych warunkach) można osiągnąć przy użyciu standardowych środków odpowiednio wykorzystywanych. Nie bawię się już w wełniane skarpety, wystarczają mi zwykłe kanapki na trasę.

    Cytat Zamieszczone przez friber
    Zastanawiam sie co by bylo jak by wlasnie wspóltowarzysze ubrali sie odpowiednio a ty wlasnie po pierwszym dniu mialbys same rany co wtedy? a drugi dzien wedrówki?,a trzeci.Moze i jestes twardzielem nie znam cie,ale takie rany,pecherze czy otarcia moga miec gorsze w skutkach konsekwencje.Pozdrawiam
    No pisałem wcześniej - moja pierwsza wakacyjna wyprawa (choć poza Bies-ami) właśnie tak wyglądała: trzeciego dnia zdarte do krwi paluchy - a i tak się ścigaliśmy z kolegą przez kolejny tydzień po trasie kto szybszy. Konsekwencje? ...eee tam, podleczyło się szybko. Wspomnienie, ot co.

    A jeszcze jedno co do cierpienia na trasie: wg mnie umiejętność cierpienia = bezpiczeństwo.
    Np. jeśli wezmę 25kg na plecy bez używania pasa biodrowego = mogę wziąć 35 kg używając ten pas. A to już może znaczyć że wespół zespół w razie potrzeby można odciążyć na szlaku towarzysza w potrzebie. Lub jeśli umiesz wytrzymać dłużej w niewygodnych butach to gdy kogoś na szlaku zaczną obcierać jego własne buty to możesz spróbowac użyczyć własnych być może wygodniejszych, a pójść w jego mniej komfortowych. Tak ja myślę.
    pozdrawiam

  8. #28

    Domyślnie

    Bo u mnie z konkretnych rzeczy to: impregnat + termos + samorobne stuptuty (poza tym że najzwyklejsza lumpeksowa kurtka, czapka, rekawiczki, kalesony).
    Dodałbym folię NRC i komórkę. Dyskutowałbym nad butami. Jednak zimą adidasy to zły pomysł. Czekolada jako awaria też dorzucona. Na większość tras w izolowanych częściach B. wnioskowałbym o kijki i płachtę biwakową. Na połoniny ukraińskie wziąłbym gogle. Myślałbym nad latarką.

    Jednym słowem - Twój wariant nie zakłada zawiasu bezpieczeństwa. Głupia śnieżyca na połoninie i bez gogli robi się krucho. Świeży opad śniegu i bez latarki zaczynasz loterię. Głupi uraz, konieczność czekania na pomoc - bez NRC i płachty liczysz na umiejętności i szczęście.

    Potrafię zbudować jamę śnieżną. Potrafię rozpalić ogień i przetrwać w niej noc. IMHO zakładanie, że to samo mi się uda w stanie postępujacej hipotermii jest ruletką.

    Twardzielem był mój mały kolega z podstawówki którego wziąłem w Bieszczady i spaliśmy w dziczy pod pałatkami (a po wszystkim powiedział że najgorsze było szorowanie gara). Ja sobie też staram na wyprawach wyszukiwać jakiś nowy cel (nie tylko nową trasę).
    Rozumiem turystów-minimalistów, choć nie akceptuję ich kryteriów. W górach idę z zapasem bezpieczeństwa a nie na jego granicy. Nie jadę w góry walczyć z butami. Jeśli muszę, to trudno, poradzę sobie.

    Wbrew temu co myślisz posiadany sprzęt powiększa możliwości i granicę bezpieczeństwa. Nie wszystko jest kwestią woli.

    Są w zimowych B. kawałki, których bez kijków bym nie ruszył. Są okoliczności, gdy glukoza była niezbędna. Jeśli nie mi, to kolegom.

    Reasumując. Nowoczesne materiały nie są niezbędne, ale i nie są zakazane. Nie zamienię mojego polaru na wełniaka. Umartwianie się mnie nie kręci.

    W przeciwieństwie do Twoich idoli, ja po wyjeździe zimowym muszę wracać do studiów. Nie mam komfortu szafowania swoim zdrowiem. Nie mam ochoty na pobyt w szpitalu.
    Pozdrawiam z dalekiej północy,
    Marcin.

  9. #29
    Bieszczadnik Awatar malo
    Na forum od
    01.2006
    Rodem z
    okolice 3-city:506908042
    Postów
    509

    Domyślnie

    Uprzednio pisałeś:
    Cytat Zamieszczone przez Ezechiel
    Oczywiście zimą BHP jest znacznie ostrzejsze i sprzęt zaczyna grać ważniejszą rolę.
    Więc przyznam że czekałem na odpowiedź o typowo zimowym wyposażeniu. Bo jednak wymieniłeś rzeczy ze zwykłego letniego wyposażenia:
    - NRC, komórka, buty turystyczne, płachta biwakowa, latarka
    Choć: kijki i gogle faktycznie coś by ułatwiły (oszczędziły nieco czasu i siły, przyspieszyły czas przejścia - fakt, że to już bezpieczeństwo).
    Ale jakoś bardziej osobiście wolę się zmierzyć ze śniegiem.

    Cytat Zamieszczone przez Ezechiel
    Rozumiem turystów-minimalistów, choć nie akceptuję ich kryteriów. W górach idę z zapasem bezpieczeństwa a nie na jego granicy. Nie jadę w góry walczyć z butami. Jeśli muszę, to trudno, poradzę sobie.
    Oj, ja też o adidasach nie mówię. Tylko że na tle butów sprzed 15 lat - wybredzanie przy tych wspólczesnych to wg mnie maruderstwo.
    A minimalizm - traktuję bardziej jako stawianie sobie popzeczki i szukanie bezpieczeństwa we własnych umiejetnościach.

    Cytat Zamieszczone przez Ezechiel
    Wbrew temu co myślisz posiadany sprzęt powiększa możliwości i granicę bezpieczeństwa.
    Ale właśnie dlatego że tylko zwieksza, a nie gwarantuje - preferuję naukę bytowania nieco zmuszając mózgownicę do radzenia sobie w bardziej spartańskich warunkach.

    Cytat Zamieszczone przez Ezechiel
    Są w zimowych B. kawałki, których bez kijków bym nie ruszył. Są okoliczności, gdy glukoza była niezbędna. Jeśli nie mi, to kolegom.
    Dla mnie przed wypadkami największym wentylem bezpieczeństwa jest strach. Tylko on nie pozwala zrobić zbyt dużych głupstw. Gdy jego zabraknie - inne środki bezpieczeństwa mogą zawieść.

    Cytat Zamieszczone przez Ezechiel
    Reasumując. Nowoczesne materiały nie są niezbędne, ale i nie są zakazane. Nie zamienię mojego polaru na wełniaka. Umartwianie się mnie nie kręci.
    Dla ciebie umartwianie... dla innych nauka bytowania w warunkach jak najbardziej samodzielnego polegania na sobie gdy zabraknie techniki. Technikę można dokupić, naukę trzeba trenować.

    Cytat Zamieszczone przez Ezechiel
    W przeciwieństwie do Twoich idoli, ja po wyjeździe zimowym muszę wracać do studiów. Nie mam komfortu szafowania swoim zdrowiem. Nie mam ochoty na pobyt w szpitalu.
    Hmm... mój idol choć złapał w trasie przeziębienie umiał się go pozbyć nie rezygnując z wędrówki i wracając do domu zdrowy (a nie do szpitala).

  10. #30

    Domyślnie

    NRC, komórka, buty turystyczne, płachta biwakowa, latarka
    Bez płachty biwakowej i NRC w lecie dam sobie radę. Ty zapewne też. Nie wymieniłeś jej, więc uzupełniłem. Latem potrzebna, zimą IMHO niezbędna.

    Ale jakoś bardziej osobiście wolę się zmierzyć ze śniegiem.
    Problem polega na tym, że gdy prowadzisz ekipę nie masz luksusu popełniania błędów. W śnieżycy na połoninie, bez gogli prowadzący jest IMHO bezbronny. Problem polega nie polega na tym, że może go być za dużo (bo wtedy się cofnę), ale na tym, że może spaść kopny puch.

    Ale właśnie dlatego że tylko zwieksza, a nie gwarantuje - preferuję naukę bytowania nieco zmuszając mózgownicę do radzenia sobie w bardziej spartańskich warunkach.
    Tu rozmija się survival z turystyką. Techniki s. ćwiczę w Borach Tucholskich, turystykę uprawiam w B. Zimą polegam i na umiejętnościach, i na technikach. Sprzęt pozwala mi poszerzyć zakres możliwości i bezpieczeństwa dostępnych dzięki umiejętnościom.

    W przeciwieństwie do Ciebie twierdzę, że techniki wytrenowane w jednych warunkach, mogą zawieść w innych.

    Wspomniana przez Ciebie nauka bytowania jest IMHO zimą niebezpieczna. Zbyt wielki margines niebezpieczeństwa, na takie eksperymenty.

    Dla mnie przed wypadkami największym wentylem bezpieczeństwa jest strach.
    Zgodzę się częściowo. Tyle, że ja się gór nie boję, bo nie traktuję ich jako wroga. Ja ja szanuję, bo traktuję je, jako partnera.

    Tyle, że na moim poziomie problemem nie jest wybór iść/nie iść , ale wypadki losowe.
    Pozdrawiam z dalekiej północy,
    Marcin.

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Przebieg pasm górskich na Ukrainie - Potrzebna Mapa
    Przez endless w dziale Bibliografia Bieszczadów
    Odpowiedzi: 5
    Ostatni post / autor: 18-06-2012, 15:04
  2. Bieszczady po raz pierwszy! Potrzebna pomoc.
    Przez CRANK| w dziale Wypoczynek aktywny w Bieszczadach
    Odpowiedzi: 35
    Ostatni post / autor: 30-08-2011, 22:38
  3. Panorama Bieszczad potrzebna
    Przez domin_b1 w dziale Dyskusje o Bieszczadach
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post / autor: 28-07-2009, 00:06
  4. rozplanowanie
    Przez janek1984 w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 7
    Ostatni post / autor: 15-07-2009, 23:08
  5. Potrzebna mi opinia o kampingu w Berezce???
    Przez Ciutka w dziale Zakwaterowanie i usługi
    Odpowiedzi: 4
    Ostatni post / autor: 17-03-2004, 15:38

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •