Witaj w domu.
Uważam że koniec końców zachowaliście się odpowiedzialnie. Wezwać pomoc to też umiejętność, żeby nie stało się to co zauważył Długi: bo nie przeszarżować ze szkodą dla zdrowia lub życia (wszak zginąć można nawet 100m od schroniska). Wszyscy są bezpieczni i zdrowi - to zasadniczy sukces.

Cytat Zamieszczone przez Ezechiel
Nie zgodzę się z przypinaniem mi łatki "teoretyka", ani "amatora".
Ale chyba nie do końca zrozumiałeś opinię innych (np. Piotra - "raczej kardynalne błędy były duzo wcześniej a to co sie stało niżej to już tylko skutki"). Nikt nie chce bawić się w przypinanie łatek (zwłaszcza że swoje przeszedłeś).
Po prostu niektórzy zauważają, że to co teraz wymieniłeś jako błędy - raczej nie było tymi błędami, które doprowadziły do Waszej krytycznej sytuacji. A była możliwość żeby tego uniknąć: rozbieżność międy tempem planowanym (wyprawa na 2 dni) a realnym (4+ dni) można już zaobserwować pierwszego dnia wędrówki. Jeśli dobrze czytam Twój opis - zaryzykowaliście marsz (nieplanowany dłuższy wysiłek, dłuższa rezygnacja z cywilizowanego schronienia) w pogorszonych okolicznościach z pełną świadomością. Narwańcy?
Ale każdy musi się tego nauczyć sam.