Dodam, że nie tylko Ezechiel, ale również GOPRowcy uznali wezanie pomocy za uzasadnione.

Wyjazd uważam za udany, mimo że pogoda niezbyt nam dopisała. Musieliśmy zrezygnować z dalszej kontynuacji trasy - planowanego wejścia na Wetlińską przez Orłowicza, zejścia do Berehów, zaliczenia Połoniny Caryńskiej i zakończenia wyprawy w Kolibie. Życie.

Gdyby ktoś był zainteresowany, to wyjazd stopem z Gdańska zakończył się sukcesem - w sumie 10 samochodów, ok 19 godzin jazdy z przerwą na komfortowy nocleg w Warszawie (bynajmniej nie na dworcu).

Za rok matura, więc pewnie nie będę mógł się z chłopakami wyrwać w czasie zajęć szkolnych na tydzień w góry :) Ale już zaczynam odkładac na rakiety na za 2 lata.

Wracam do słuchania Dylana i zabieram się za naprawę przypalonego śpiwora.

Pozdrowienia dla Razwietów oraz nagich słowackich turystek opalających się na Okragliku ("the truth is out there")