Pokaż wyniki od 1 do 10 z 32

Wątek: Gorgany. Pierwsze dotknięcie.

Widok wątkowy

  1. #12
    Bieszczadnik Awatar Henek
    Na forum od
    01.2004
    Rodem z
    Rzeszow
    Postów
    1,003

    Domyślnie

    ... Hajda na Sywulę

    Krótki posiłek przy ruinach wykorzystujemy na rozważania dalszej trasy. Decyzja jest jedna. Będąc w tym miejscu
    musimy wejść na najwyższy szczyt Gorgan mimo że tkwi on otulony szczelnie chmurami.
    Już po kwadransie wspinania się w górę wchodzimy w krainę mglistych tumanów. Ciągle w górę i w górę
    Wychodzimy powyżej kosówki i po kamieniach dążymy do szczytu. Z boku majaczy postument.
    Zawieszona tabliczka na nim mówi w języku polski że jesteśmy 1818 m npm i szczyt ten nazywany jest Małą Sywulą.
    Gdyby nie ta tabliczka nie wiadomo by było gdzie jesteśmy. Otuleni chmurami czujemy się jak anioły w niebie.
    Niestety zero widoków, również zero nadzieii na widoki. Dużą odpuszczamy. Zero przyjemności.
    Po godzinie wracamy do plecaków które zostawiliśmy przy ruinach schroniska. To miejsce zwane Ruszczyną jest krzyżówką wielu tras
    prowadzących z różnych miejscowości. Można by je określić jako główne skrzyżowanie w Gorganach. My idziemy odszukać dawnej granicy polsko- czechosłowackiej. (Skąd u licha tutaj Czechosłowacja ?)

    Kulbaczymy plecaki i wybieramy kierunek. Wyraźne wydeptane ścieżki prowadzą w różne strony, ale nie wiadomo w jakie bo nie ma oznaczeń. Wkrótce natrafiamy na pierwsze słupki dawnej granicy. Trasa prowadzi lekko w dół , idzie się więc łatwo i przyjemnie.
    Mijając kolejne polany widzimy na jednej z nich pasące się konie.
    Mówię : chodźmy spytać pasterza o dalszą drogę. Pasie konie to na pewno zna teren.
    Konie na nasz widok wchodzą w las , żadnego pasterza wokół. Jak się dużo później okazało te konie pasą się same całymi tygodniami.
    Nikt ich nie pilnuje, nikt nie udzieli informacji.

    Z kolejnej polany rozłożysty widok pokazuje bezkres doliny pokrytej niekończącymi się lasami .Niestety nie pokazuje żadnej dogodnej ścieżki do zejścia.
    Jest już czwarta po południu. Pasowało aby jeszcze za dnia dotrzeć do jakiegoś miejsca noclegowego.
    Przez kolejne dwie godziny schodzimy stromymi zboczami ciągle w dół i w dół aby w końcu dotrzeć do potoku.
    Potok wcina się w wąską dolinę rozbjając wodę o kamienie. Nie ma ani kawałka równego terenu na rozbicie namiotu.
    Mimo że minęła 18-sta decydujemy się iść dalej. To właśnie w tej dolince na starych mapach jest zaznaczona
    Linia leśnej kolejki wąskotorowej. Kolejki która wywoziła to nieprzebrane leśne złoto.
    Teraz dopiero po kolejnej godzinie drogi odnajdujemy pierwsze ślady dawnej kolejki. Jak ta przyroda potrafi unicestwić
    to co człowiek stworzył w pocie czoła.
    Ponieważ nie zostały żadne mostki przeskakujemy kolejne meandry rzeczki Bistricy i jej coraz większe dopływy.

    Za załomem kolejnego dopływu kolega idąc przodem napotyka pierwszych od dwóch dni ludzi.
    Robotnicy leśni.
    Widząc go pytają : a Henrik gdie ???
    Wybałuszył oczy ze zdziwienia .
    Załączone obrazki Załączone obrazki

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Gorgany zimą
    Przez Basia Z. w dziale Wschodni Łuk Karpat
    Odpowiedzi: 5
    Ostatni post / autor: 08-01-2009, 21:46
  2. Odpowiedzi: 7
    Ostatni post / autor: 01-09-2008, 19:54
  3. Gorgany 2006
    Przez buba w dziale Wschodni Łuk Karpat
    Odpowiedzi: 4
    Ostatni post / autor: 05-04-2007, 10:13
  4. Pierwsze grupy nocowały w Chacie!
    Przez *beata w dziale Zakwaterowanie i usługi
    Odpowiedzi: 16
    Ostatni post / autor: 02-12-2004, 14:48
  5. pierwsze wrazenia z chata...
    Przez Wojtek w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 13-10-2002, 16:24

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •