Cytat Zamieszczone przez Henek
Jeśli macie inne (lub po powrocie będziecie mieć) to zapraszam do podzielenia sie nimi
Byłem tam 13 lat temu, w 1993 roku, jako jeden z pierwszych, a może nielicznych tak szybko po uzyskaniu niepodległościo przez Ukrainę. Trasa z Osmołody (nocleg w leśniczówce) wiodła przez Popadię, Gorgany Wyszkowskie, Rafajłową (Bystricę), Worochtę, Kukul, Borkut-Kwasy (Zakarpacie), Szeszul, Howerle i granią Czanohory na Popa Iwana do ruin schroniska, Żabie-huculskąstolicę (Werchowyna). Trzy tygodnie deszczu z trzema dniami słońca w przerwach. Dziko i wysoko w górach-pusto niesamowicie, jodłowe i kosówkowe gąszcze. Za to w dolinach serdecznie, miło i gościnnie; ludzie spragnieni świata i kontaktu z innymi. Ale wartością tych terenów jest ich kresowość. Trudno doświadczyć podobnego uczucia w innych regionach Polski i świata, kiedy w mgłach i śniegu (wrzesień) wchodzi się na Popadię, przekraczając rowy, okopy wydrążone w piarżyskach z kamieni, stare zasieki z pierwszej wojny i na szcycie 1725 metrowej góry dotyka się polsko-czechosłowackiego słupka granicznego z godłem RP z roku 1923. Podobnie jest pod krzyżem na Pantyrze, na przełęczy Legionów, gdzie zimą 1914/15 roku na piechotę przeprawiała się ich Druga, zwana później Żelazną, Brygada. I w Bystricy, pod pomnikiem poległych legionistów i drewnianym, zamienionym na sklep przez Sowietów kościołem. I w Worochcie pod zniszczonym Kościołem i w ruinach schroniska zwanego Białym Słoniem na Popie Iwanie. I w Żabiem, i w Ilci, i w Jaremczu. Ktoś, kto na podstawie przedwojennych (ale i obecnego "Powroty w Czarnohorę") przewodników i WIGowskich map odbędzie taką "podróż sentymentalną", popatrzy na grań Gorganów zarówno z galicyjskiej, jak i ruskiej strony, poczyta o Hucułach i ich miejscu w przedwojennej przestrzeni kulturowej Polski-ten spojrzy na te tereny kompleksowo i zrobi tylko jedno: będzie tam chciał wracać, żeby poczuć dotknięcie czegoś, co jest już tylko "krajem utraconym".
sofron