...a dolicz jeszcze odwiedzających w okresie zamknięcia punktów kasowych (przecież się nie opłaca w okresie słabszego ruchu lub zimą i na wszystkich bocznych zamknietych budkach kasowych - co, nie?). Ta liczba to tylko wartość rejestrowana.Zamieszczone przez naive
Oczywiście problem limitowania wejść rozkraja serce. No bo co wtedy zrobić?
Nie oszukujmy się - w takiej sytuacji ci z nas, którzy naprawdę będą chcieli wleźć, i tak wlezą. Natomiast zahamowałoby to jednak ruch tych mas "bardziej przypadkowych" turystów.
Ale jeśli BdPN idzie w kierunku udostępniania (np.współpraca Pan Parks), a nie odgradzania co bardziej wrazliwych i wartościowych walorów - no to przy obecnej tendencji władz to raczej nie grozi.
I przyznam że trudno mi tu wyrobić własną opinię - bo zapewne jak w wielu z nas - mam sprzeczne tendencje: Chronić przyrodę, ale niekoniecznie przed sobą samym.
(Bo każdy z nas jest święcie przekonany że nie zagraża istotnie przyrodzie. Ale gdyby wprowadzono limity - wtedy już tak właściwie nie będzie pytań: Czy śmiecisz w górach, czy o nie dbasz? Tylko się określi limit pojemności - i koniec dyskusji !)
Dlatego uważam że we wszelkich pracach (np. opracowanie Pan Parks) każda strona powinna reprezentować ściśle jedno wyraźne stanowisko własnej grupy, cel działałności (co nie przeczy temu aby był proekologiczny turysta i proturystyczny strażnik parku). I dopiero wtedy zacząć dyskusję i rozwiązywać problemy z jasno określonymi celami zasadniczymi każdej grupy uczestników problemu.
PS: Odnośnie historii o przepływie turystycznym: Opracowywałem kiedyś temat Jaskini Łokietka. Tam ilość zwiedzających utrzymuje się ok. 140tys/rok. Ale w czasach masowych wycieczek z zakładów pracy w latach 50`ych dochodziło to do 700tys/rok. Więc uciekając z komuny i tak nieco ulżyliśmy przyrodzie.
--------------
pozdrawiam
malo![]()


Odpowiedz z cytatem