Jutro wrócą na swoje jedyne właściwie miejsce dwa żelazne krzyże z nieistniejącej cerkwi z 1909 r. w Beniowej. To co zrobiliśmy dla ich ratowania za pomocą młotka, szczotki i kompleksora należy uznać za amatorkę, co nie zmienia faktu, że dzięki temu 22 lata później było co zawieźć do kowala, który nie tylko wyprostował i uzupełnił, ale i wypiaskował i pociągnął minią kawałki żelaza tak ważne w krajobrazie nieistnienia. Obiecany krzyż żeliwny na cokół Bat'ków pojawi się dopiero wiosną - tu prosimy o wybaczenie darczyńców, którzy finansują jego odlanie. Ilość wątków cmentarnych trochę nas przerosła (na marginesie: pracowaliśmy ostatnio na cmentarzu polsko-serbsko-łemkowskim w... Bośni!). Jeszcze jedno: niektórzy z Was pamiętają zapewne nagrobek z różą, z którego dziś niewiele zostało. Wyobraźcie sobie, że nagrobek z bardzo podobnym kwiatem stoi na cmentarzu bojkowskim w Sztukowcu koło Turki, niewątpliwie kuła go ta sama osoba :).