"i jakie wnioski....?"
Wnioski z czego Szanowny Panie?
"Kto dba o polskie groby?"
Dbają zainteresowani, niestety jest ich mało, za mało, środowiska kresowe nie są specjalnie zainteresowane taką działalnością poza narzekaniem i uroczystościami ku pamięci, ale wśród zainteresowanych jest także Magurycz, który pozyskując na własną rękę fundusze zrobił to (jeżeli było inaczej z funduszami wyraźnie wskazuję to poniżej):
- wiele nagrobków polskich na cmentarzach greckokatolickich w Bieszczadach, Beskidzie Niskim i na Roztoczu - w sumie kilkadziesiąt,
- cmentarz katolicki w Polanie - remont w VIII 1989 r. (ostatnio mieszkańcy z pomocą Stowarzyszenia Dziedzictwo Mniejszości Karpackich - założonego przez Ukraińców - ponowili prace remontowe - godne naśladowania działanie) - wtedy nazywaliśmy się "Nadsanie",
- katolicki cmentarz parafialny w Hucie Pieniackiej, Ukraina - remont w VIII 2008 (w tym samym czasie remontowaliśmy tam cmentarz ukraiński zwany "kozackim"), trochę tylko pomogli nam tam potomkowie ocalałych mieszkańców,
- katolicko-greckokatolicki cmentarz w Podkamieniu, Ukraina - remont 7 wybranych polskich nagrobków w VIII 2009 (w tym samym czasie remontowaliśmy tam także ukraińskie nagrobki),
- wielowyznaniowy cmentarz w Drohobyczu przy ul. Truskaweckiej, Ukraina - remont 20 wybranych polskich nagrobków we IX 2008 i VIII 2010 r. (w tym samym czasie remontowaliśmy tam wybrane nagrobki austriackie i ukraińskie), a to we współpracy z Caritasem Samborsko-Drohobyckiej Eparchii Ukraińskiej Greckokatolickiej Cerkwi (sic!), ściśle to Caritas zdobył kasę i wolontariuszy, a myśmy poprowadzili prace...
- katolicki cmentarz w Szargorodzie, Ukraina - remont wybranych 20 polskich nagrobków w VIII 2010 r. (w tym samym czasie remontowaliśmy wybrane nagrobki na cmentarzu ukraińskim i żydowskim tamże),
- cmentarz katolicki w Devetinie, Bośnia i Hercegowina - remont 4 polskich nagrobków we IX b.r. (w tym samym czasie remontowaliśmy tam nagrobki serbskie i łemkowskie), większą część funduszy pozyskała ambasada RP w Sarajewie, ale część dał Magurycz,
a to wszystko mimo, że idea społecznych obozów remontowych na cmentarzach pozbawionych opiekunów urodziła się w Bieszczadach i początkowo miała służyć wyłącznie cmentarzom w Bieszczadach czyli na Bojkowszczyźnie Zachodniej (w rozumieniu etnograficznym). Idea z czasem się rozrosła, objęła także Beskid Niski, czyli Łemkowszczyznę (w dysputę na temat ukraińskości Łemków wdawał się nie będę, to ich wewnętrzna sprawa dla naszej idei nieistotna), ale także cmentarze ukraińskie na Roztoczu czy ostatnio także Pogórzu Przemyskim. Ze swoją ideą dotarliśmy w wiele zakątków Polski, pomagaliśmy i na Polesiu i na Mazurach, jeździmy od 5 lat regularnie na Ukrainę. Niemniej nadal pracujemy i pracować będziemy głównie w Polsce, bo: jest tu wystarczająco dużo do zrobienia (dla stu Maguryczów); nie jesteśmy w stanie działać wszędzie; poza granice jeździmy zachęcać, a nie wyręczać; nie jesteśmy sługami narodu, ideologii czy religii, a własnej prostej idei.
".....nie nie dba bo to bardzo trudne jak tak pojedziecie na wschód i południe i jeszcze dalej...."
Nikt nikomu nie broni jeździć remontować cmentarzy...
"truniej tam gdzie wyprawa na nasz cmetrzarz to wyprawa o życie lub smierć../"
Nie znam miejsc gdzie pojechanie w celach remontowych jest zmaganiem się o życie lub śmierć.
Nasz? A który to jest "nasz"? Dla Pana "nasz" to czyj? Bo widzi Pan, nasze to są wszystkie pozbawione opiekunów i owszem bardziej nasze są te tu w Polsce, bo... tu żyjemy. Pokazujemy jak robić, ale nikogo nie będziemy wyręczać.
Na marginesie: jak miałem jeszcze kontakt ze środowiskami kresowymi to jeden z ich przedstawicieli - potomek ocalałych z Huty Pieniackiej - przyznał, że mało kto jest zainteresowany pojechaniem do rodzinnej miejscowości i zrobieniem czegoś konkretnego...
Poza tym zasadniczo jestem porażony pańskim wpisem tu. Te swoje pretensje powinien Pan kierować gdzie indziej, do kogo innego, na przykład do posłów i senatorów, których nazwiska widnieją na okazałej tablicy na bramie cmentarza polskiego w Kołomyi, gdzie nieporadnie wyczyszczono i sklecono kilka nagrobków (bardziej im szkodząc niż naprawiając), ale to wystarczyło aby przylepić do muru tablicę marmurową, pochwalną... niezły obciach sami sobie robią ci ludzie, żałosne, poniżające dla leżących tam zmarłych..


Odpowiedz z cytatem