Dziś rano wróciłem po miesiącu pobytu w Bieszczadach (a także Beskidzie Niskim gdzie przyznam że wpierw celem nabrania doświadczenia towarzyszyłem Maguryczowi w jego obozie remontowym w Grabiu i Ożennej k/Krempnej)
... i już wyję z powrotem za Bieszczadami, tu w codzinnym kieracie.
Teraz czas zrobić sprawozdanie. Czekam jeszcze na zdjęcia które wykonywał Szymon. Sam dorobie jeszcze nieco zdjęć kirkutu we wrześniu, bo gdy wyjeżdżałem było fatalne oświetlenie.

Aha, w poprzednim poście chciałem dopisać że gdy przyjechał Wojtek to wycisnał z mego śpiwora litr wody. Już nawet nie miałem tam czasu przwiesić go przez linkę żeby wysechł. Pamiętam tylko że ostatnich nocy starałem się znaleźć kawałek suchej częci śpiwora.