Rozumiem, że dywagacje dotyczące formy i miejsca zostały zakończone, to ja tak z innej bajki. Nie, to nie zagadka,to wskazanie. Wytropiłem go, Onego Szatuna Chaszczowego, gawrę jego zdybałem i niniejszym prezentuję. W maju to było - nie podchodziłem, bo pewnie głodny był, a ja piwa przy sobie nie miałem...
Teraz chyba spać powinien, więc nie ma strachu.Onże.JPG