Komunikacja publiczna stara się jak może, żeby w łikendy utrudnić dotarcie w Bieszczady a gdy już jakiś łikendowy, uparty turysta się przypałęta, to żeby wydostać się mu łatwo nie było (to drugie nie jest takie złe, tylko później w nocy suszy jak diabli) więc w oczekiwaniu na jedyny autobus plątałem się przez kilka godzin tu i tam i zajrzałem w takie miejsce:
detal62.jpg detal63.jpg detal64.jpg


Odpowiedz z cytatem