Brawo Henek. Trafiłeś, wiata zawaliła się w drugiej połowie lat 90-tych. Nocowałem pod nią w 1990 i zastanowiły mnie podpisy na suficie, niektóre z początku lat 60-tych.Pomyślałem, że ci praturyści bieszczadzcy pewnie już wędrują z dziećmi po górach i dlatego sam, pierwszy i jedyny raz w górach, podpisałem się pełnym imieniem i nazwiskiem ( jak Oni), by została i po mnie pamiątka. Pech chciał, ze budowla, która stała kilkadziesiąt lat i wydawała sie wieczną zawaliła się parę lat póżniej.


Odpowiedz z cytatem