Niejeden myśli o konnej wędrówce po Bieszczadach. Ja też. Kilkadziesiąt lat myślałem. No i ...... z Tomkiem Kwiatkowskim z Żubraczego, którego poznałem przez jego stronę "Kwiatkonie", wybraliśmy się na kilkugodzinną wycieczkę w kierunku Balnicy. Jechało sześcioro konnych w tym dzieci, więc wydawało się że Tomek wybierze jakąś lajtową drogę, ale oprócz asfaltu nie było takiej. Były więc skarpy, chaszcze, koryto Solinki, ale i ekipa Jana Kolskiego, który kręcił jakieś kadry z kolejką. Z powrotem - strome górskie drogi, często zawalone drzewami. Było tak, że obawiałem się czy doczekam wieczora. - Dojechaliśmy bez szwanku. Dzieciaki, w tym syn Tomka, zaprawione na takich wycieczkach, radziły sobie znakomicie. A konie wspaniałe małopolaki ..... - można im zaufać. Trochę już jeżdżę, ale nie wiedziałem że po tak stromych podejściach, mogą być chętne do galopów. Późno relacjonuję. Minął już miesiąc od mojego Tam pobytu, lecz dopada mnie nostalgia i rośnie parcie na jakiś kilkudniowy rajd. Załączam kilka zdjęć moich i Tomka, które pstrykaliśmy - rzecz jasna - w bardziej sprzyjających momentach.CAM00123.jpg2013_10190003.jpg2013_10190009.jpg2013_10190012.jpg2013_10190014.jpg2013_10190016.jpg2013_10190017.jpg2013_10190018.jpg2013_10190021.jpg2013_10190023.jpg