Strona 5 z 8 PierwszyPierwszy 1 2 3 4 5 6 7 8 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 41 do 50 z 72

Wątek: Ginie górski duch w młodzieży

  1. #41
    Bieszczadnik Awatar Malenki_Aniolek
    Na forum od
    03.2005
    Rodem z
    Pabianice
    Postów
    91

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Bison
    A co do wyjazdów naszych harcerzy w góry to nie wydaje wam sie że nie maja już mozliwozci takich jak kiedyś??
    nie mo możliwości bo dzieciaki są cały czas na stanicy... Na każde dziecko na 3 tygodnie obozu na dodatkowe atrakcje jest przeznaczone ok 30 zł... A pozatym kadra nie moze wielu rzeczy jakie mogła wcześniej... Już np nie można robić alarmów w nocy a Bieszczadnikowanie wygląda jak spacerek po Sanie...

  2. #42
    Bieszczadnik Awatar WALDI
    Na forum od
    12.2004
    Rodem z
    z pięknej krainy
    Postów
    220

    Domyślnie

    Tydzień temu napisałem
    Cytat Zamieszczone przez WALDI
    Klasa córki 15lat ma w czerwcu jechać na trzy dni w Bieszczady.Na 30 osób zapisała się połowa.Reszta powiedziała że nie chce im sie łazić po górach.
    Dzisiaj córka przyszła ze szkoły i powiedziała że wycieczka odwołana.Niech żyje młodzież
    Zawsze można zamienić czas spędzony na wędrówce na czas spędzony przed komputerem.Może uda mi się gdzieś córkę wyciągnąć w góry,a jak nie to ja sam i tak pojadę.

  3. #43
    lucyna
    Guest

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Fiaa
    Tak, że ci, kórym chce się łazić po górach giną w masie przeciętności.
    Trafnie to scharaktyzowałaś. Chce się nielicznym. Ostatnio piszę programy zielonych
    szkół i wycieczek szkolnych oraz koryguję już te istniejące. sączę, że tu tkwi pies pogrzebany. Wczoraj dostałam program stworzony przrez nauczyciela zauroczonego Bieszczadami. Ogarnęło mnie przerażenie. 1 dzień Połonina Wetlińska, Smerek, 2 dzień Wołosate-Rozsypaniec- Halicz- Tarnica-wołosate, 3 dzień Wierch Wyżniański-Mała Rawka- Dział- Wetlina. Toż to znęcanie się nad dziećmi z 1 gimnazjalnej. Po takiej gehennie sama znienawidziłabym Bieszczady. Ani ogniska, ani warsztatów, ani dyskoteki. Dzieci zbuntowały się. Dziewczynka zadzwoniła i prosiła o pomoc. Razem stworzyłyśmy program uwzględniający ich potrzeby i nasze możliwości. Jeżeli moderator się zdenerwuje to niech kasuje post.. Nie bedę obsługiwać grupy więc tu nie ma ukrytych podtekstów.1 dzień Czarna cerkiew, galeria, ośrodek edukacyjny Bieszczadzkiego Parku Narodowego film wystawa, przejście 2 godz. Połonina W etlińska, spotkanie z Panem Pekalskim, po kolacji dyskoteka. 2 dzień wycieczka rowerowa, warsztaty ceramiczne, 3 dzień ścieżka spacerowa przez Koziniec , kamieniołom, zapora w Solinie, rejs statkiem, sanktuarium w Polańczyku, a po obiedzie prelekcja przyrodnicza, slajdy oraz ognisko gry i zabawy oraz konkurs. 4 dzień po wykwarerowaniu Sanok skansen same o niego prosiły i spływ pontonami po Sanie. Jest róznica. Dzieciaki same stworzyły sobie program, czekają na wycieczkę i mam nadzieję, ze po wyjeździe będą zadowolone.

  4. #44
    Bieszczadnik
    Na forum od
    02.2005
    Postów
    575

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez lucyna
    Chce się nielicznym.
    Zawsze tak było, że byli tacy, którym się chciało i tacy, którym się nie chciało. I dobrze, że tak jest. Wyobraźcie sobie, że wszystkim młodym się chce i wszyscy chodzą po połoninach, włażą na Tarnice, Halicze, Rawki...Toż to dopiero byłby horror!
    Dzięki Bogu, że jednak nie wszystkim się chce. W ten sposób zostanie "więcej" Bieszczadów.
    Cytat Zamieszczone przez lucyna
    ani dyskoteki
    No tak, bez dyskoteki to w dzisiejszych czasach już nie da się żyć!
    Lucyno, pracowałem z młodzieżą tzw. trudną przez kilka ładnych lat. Zmobilizowałem ich do założenia klubu, grupy, zespołu (obojętnie jak to zwać) wędrowców. Jako Wolna Grupa Turystyczna (opisana w "Poznaj Swój Kraj nr 8/2002) złaziliśmy całe nasze najstarsze góry w Polsce. Były trasy po 25-30 km (a w grupie byli też tacy, którzy mieli po14-15 lat i nieco mniej), ale nikt nie narzekał! A jak myślisz, dlaczego?
    Bo tego chcieli!
    To był ich żywioł, wyrwanie się z nieciekawego środowiska, zobaczenie trochę innego świata i... sprawdzenia się. Ale trzeba tego chcieć, tak zwyczajnie, po prostu...
    Po przejściu trasy nikt z nich nie myślał o dyskotece, było zmęczenie, ale też i satysfakcja: "panie Wojtku- udało się, przeszliśmy, wytrzymaliśmy i przy okazji tyle zobaczyliśmy, poznaliśmy". Takie najczęściej były komentarze, dla których, wierzcie, warto być nauczycielem-wychowawcą!
    Sądzę, że jeżeli zaproponuje się zbyt wiele "wynalazków" cywilizacji, będzie to jedynie jedna z wielu "szkolnych wycieczek", które pełnią inną rolę wychowawczą i tak prawdę mówiąc rzadko inspirują "górskiego ducha". Dopiero obozy wędrowne czy chociażby jednodniowe wyprawy w ścisłym gronie tych "co chcą" kształtują tegoż "ducha".
    Przyznam się, że w moich czasach szkolnych nigdy nie byłem na tzw. "szkolnej wycieczce". Jeżdżenie z kilkudziesięcioosobową "bandą" było męczące i fizycznie i intelektualnie. Mieliśmy swoją małą "paczkę", która ze swoim "guru" włóczyła się po okolicy, robiła wypady w góry, organizowała obozy wędrowne czy "próby przetrwania" itp. Były ogniska, śpiewy przy gitarze, oglądanie nocnego nieba...
    To właśnie kształtuje osobowość, wspólnotę, przyjaźń, umiłowanie gór, przyrody...
    Cytat Zamieszczone przez lucyna
    Toż to znęcanie się nad dziećmi
    Dla szkolnej wycieczki tak! Zresztą rozsądny nauczyciel-miłośnik gór nie zorganizuje nigdy szkolnej wycieczki w góry! To barbarzyństwo!
    Natomiast dla grupy (nawet pierwszaków z gimazjum)-miłośników wędrówek (lub kandydatów na wędrowców) nie będzie to "znęcanie się nad dziećmi", zapewniam!
    I rozsądnie i bezpiecznie!

  5. #45

    Domyślnie Hej

    Odnośnie harcerstwa:
    Nie ma co lamentować. Są drużyny słabe, które w lesie szukają zasięgu. Są też takie, które potrafią survival w parku miejskim cwiczyć. Tych drugich jest chyba nawet więcej.

    Jestem instruktorem harcerskim, organizuję wyjazdy dla dzieciaków od kilku lat. Mała grupa, autentyczność liderów i wsłuchanie się w głos uczestników - nauka przychodzi z czasem.

    Odnośnie młodzieży.

    AFAIK Kwalifikowana turystyka górska nigdy nie była zajęciem masowym. Obecnie na szlakach jest taki sam odsetek plecakowców co kiedyś. Kombatanci mogą się zżymać na myśl o łatwości i dostępności sprzętu, ale za to wyjazdy studenckie siegają aż na Syberię.

    Nie ma co marudzić. Jakaś część młodzieży plecakuje, bukowini i łemczy. Niech "kombatanci" zajrzą do schronisk górskich zimową nocą, zamiast w necie górskich dusz szukać. Idę o zakład, że gdyby Zillo stanął pod swoim LO z plecakiem "wyjazdowym" jakiś szajbus by się znalazł.

    Odnośnie obozów.

    Nie robię z młodszymi obozów w górach. Uczę ich lasu w Borach Tucholskich. Zanim pojechałem na Ukrainę złaziłem Bory i TPK. Dopiero z wiekiem tęsknota gna ludzi "wyżej". W Bieszczadach nie zrobię gry terenowej, bo jest BdPN. W BT mogę bez problemów załatwić zgodę na szałasowanie i survival. w zamian za pomoc przy pracach leśnych.

    Tak naprawdę dla większości młodzieży szkolnej wędrówka nie wyczerpuje potrzeb. Dlatego trzeba góry przeplatać odpoczynkiem i dyskotekami, aby nie zniechęcić ludzi do tego.
    Pozdrawiam z dalekiej północy,
    Marcin.

  6. #46
    Bieszczadnik
    Na forum od
    01.2006
    Rodem z
    Poznan
    Postów
    158

    Domyślnie

    Aleś mi dokopał -kombatant, no ale wybaczam, bo BT, Szlak Brdy, Zbrzycy, Chociny to także moje fyrtle.
    Niestety kombatanci mają określoną liczbę dni wolnych i nie zawsze do schronisk mogą zaglądać zwłaszcza zimą, gdy reumatyzm i stare rany się odzywają.
    Dobrze, że napisałeś, bo rozpoczynając wątek nie spodziewałem się, że moją tezę poprze aż tylu forumowiczów.
    Pozdrawiam.

  7. #47
    Bieszczadnik
    Forumowicz Roku 2008
    Awatar Derty
    Na forum od
    09.2002
    Rodem z
    z lasu
    Postów
    1,853

    Domyślnie

    3 gr Dertego :D

    Zgadzam się z Zillo. Młode gnuśnieją. Spotkałem kolegę z gór, któren się na ortopedę wyuczył i teraz mu zwożą przerażeni rodzice fafnastoletnich inwalidów z wypadającymi dyskami, skoliozą, platfusem i tp. zagadnieniami :) Ładne ciałko młode wysportowane - hehe - polazłem na basen ubiegłego lata. Tam widać, że nawet sportowo nastawione 'karczycha' mają deformacje, bo myślą, że jedząc jakieś hormonalne pasze i taszcząc na siłowni po 300 kg zostaną cud-kulturystami. A zleniuszałe otłuszczenie młodych jest widoczne aż nadto. Mój syn narzeka, że nie można w kilkusetosobowej szkole skompletować uczciwej drużyny do siatkówki i ta, która jest, przeżyna mecze z braku talentów. W moim liceum mogliśmy wystawić dwa składy do siatkówki, a do gały nożnej to ze cztery :> I niejedna wraża szkoła brała od nas cięgi :D Był szał na koszykówkę. Minął. Gdzieś zniknęły boiska do gały, ogródki jordanowskie, podwórka pełne grających chłoptasiów i skaczących 'na gumie' dziewczynek, moje ukochane miejsce do 'nogi' - 'gęsiówa'- vis a vis pomnika ofiar getta w stolycy kwitnącej, obsadzone klonami już solidnie zarosło i nikt nie pamięta tych szalonych meczyków między moją szkołą a obcą. Albo te czasy, gdy zgraja chłopaków na Polonię przez dziurę w płocie wpadała, aby pokopać gałę na prawdziwym boichu. Cieć niby nie pozwalał, a wrzeszczał tylko na tych, którzy coś schrzanili w akcji :) Teraz to tylko za kasę można pływać, kopać, biegać, rowerować. Łatwiej jest gnić w kawiarni i truć o gołej d... z Vivy. Albo w necie wyszukiwać spermenów i spermenki, oglądać w kinach domowych sukcesa jakichs klientów i wzdychać za pięknym ciałem i sukcesem własnym. Popatrzcie i posłuchajcie co gadają trenerzy od różnych sportów. Nie ma młodych chętnych do wysiłku, do ruchu, do zwykłego sportu. To też się przekłada na niższe zainteresowanie górami, oprócz braku sukcesu w sporcie 'najwyższym'. O problemie od czasu do czasu wspominają nawet duże czasopisma.
    Na to nakłada się zmiana w preferencjach podróżniczych. Ilu młodych ciągnie 'ze starymi' w Alpy, Pireneje, a może i gdzie dalej? Tego nikt nie zliczy. Ale może ci ludzie kiedyś wreszcie pojawią się i w Biesach?
    Muszę tu jednak wspomnieć, że liczna grupa studencka jednak nadal wiernie kultywuje tradycję górskiej łazęgi. Sporo ich i OK. Takich nam tu trzeba :D
    Zdrowia po wsze czasy życzę Bieszczadnikom :D I zapału do gór :)


    PS: Zapomniałem - zgadzam się też z Ezechielem :D Ci, którzy lubią wędrować, to się teraz zwyczajnie rozłażą po świecie, nie tylko po kraju. O odsetkach plecakowiczów nic nie wiem - czy ktoś to akuracik bada?
    Rano robimy nic. Lubimy to robić (Z Bertranda, 2011)

    właśnie, wziąłby człowiek amunicję
    eksportową śliwowicję
    drzwi opatrzyłby w inskrypcję:
    "przedsięwzięto ekspedycję" (MamciaDwaChmiele,2012)

  8. #48
    Bieszczadnik Awatar malo
    Na forum od
    01.2006
    Rodem z
    okolice 3-city:506908042
    Postów
    509

    Domyślnie

    Właśnie byłem na szkoleniu o dzieciach z ADHD i nadpobudliwością.
    Przy okazji dowiedziałem się o tzw: "POKOLENIU INDYGO".
    Nazwą tą określono pokolenia które rodzą się od lat `90, a które w dobie masowej techniki, multimediów, itp - cechuje się szybkim trybem życia, niecierpliwością, komercjalizacją i tym wszystkim, czego nam na szczęście ze wzgl. na datę urodzenia życie oszczędziło na etapie wychowania.
    Dlatego to już nie będzie ta sama młodzież, którą my byliśmy. To juz se ne wrati.
    (Paradoksalnie może to szansa na niezadeptanie Bieszczadów.
    A tak właściwie to z jednej strony narzekamy na ilość ludzi w Bieszczadach, bo cenimy w nich spokój. Zaś z w tym wątku ubolewamy że jest małe zainteresowanie. Hmmm....)

  9. #49
    Bieszczadnik Awatar yanuszka
    Na forum od
    01.2006
    Rodem z
    stamtąd
    Postów
    37

    Domyślnie ok, młodzieżą chyba nie jestem..

    niestety, muszę sie zgodzić... ilekroc organizujemy, choć to zbyt szumnie powiedziane, jakiś wypad w góry, zazwyczaj jest spory odzew, ale im bliżej, tym mniej osób i zwykle ostatecznie jedziemy stałą, trzyosobową ekipą, choć w najbliższą sobotę to tylko z koleżanką jedną jadę, ale może od początku..

    najpierw o wzorach wyniesionych w domu: ja nie wyniosłam żadnych. moi rodzice nie spędzali wakacji w ogóle, o żadnych wyjazdach nie było mowy, żadnych wycieczkach klasowych, był za to ciągły brak kasy i odliczanie do pierwszego, ciągłe odkładanie wszelkich wydatków. poza tym - znajomi też nie ci, tzn. tylko ci, którzy dyskoteki, makijaże, ciuszki, liceum nie to, bo zawodowe, kontaktów żadnych, ale nie o tym.. generalnie - w młodości nie wyjeżdżałam, poza tym - wtłaczano mi, że aby gdzies pojechać potrzebne sa pieniądze, a jeśli ich nie masz - siedzisz w domu.. uwierzyłam.. ale do czasu..

    pierwszy raz w Bieszczady pojechałam po części przypadkowo - praktyki po drugim roku studiów(ale - wymarzone praktyki), jeżdżenie od wioski do wioski, cała gmina Lutowiska w zasięgu naszej ręki, przemierzona stopem, pksem, pieszo.. wtedy sie zakochałam. także wtedy uświadomiłam sobie, że absolutnie kasy nie potrzebuję. no ok, schudłam 3 kg, ale nie z powodu braku kasy, ale dlatego, że na jedzenie nie było czasu.. przecież było tak pięknie..

    po roku wróciłam i od razu jako "kierownik wycieczki".. miała byc spora grupa znajomych ze studiów, większość chciała jechać.. pojechało ostatecznie 7 osób.. niestety, nie wszyscy poczuli ducha górskich wędrówek.. i dlatego się zgodzę - bo jak można, mając rozbity namiot przy bacówce pod Rawką, mając piękną połoninke przed sobą, zapierającą dech w piersiach, nie chcieć zobaczyć, co się za nią znajduje, nie chcieć poczuć, jaki zapach ma wiatr smagający jej grzbiet..

    bo o co mi chodzi? wydaje mi się, że po prostu są ludzie, którzy sie zakochają i sa ludzie, którzy po prostu tego nie poczują... może nawet pojada w góry w myśl zasady, że "fajnie jest jeździć w góry", ale będą te góry po prostu oglądać. nie poczują ich. i zamiast wstać na wschód słońca, by przy jego promieniach zjeść śniadanko i napić sie barszczyku, będą się wylegiwac do późnych godzin przedpołudniowych..

    ale są też dobre wiadomości.. będąc w zimie w Masywie Śnieżnika spotkałam pewnego nauczyciela z grupką gimnazjalistów (fakt - malutką grupką), na weekendowym wypadzie w góry.. szli nieprzetartym szlakiem, tzn. pan nauczyciel im przecierał, dotarli stosunkowo szybko do schroniska, w którym nie było prądu, ale był kominek, były gitary, było śpiewanie, byli nawet turyści, co dotarli późnym wieczorem, cali przemoczeni (no ok, troszke sie przeliczyliśmy, myśleliśmy, że śniegu mniej..).. ale młodzież była zachwycona, pan nauczyciel niemal siłą zaganiał ich około północy do pokoi, bo nie chcieli sprzed kominka odejść.. oni wrócą w góry. tylko to była taka garstka z całego gimnazjum...

    co jeszcze - mi sie wydaje, że jest coś takiego w obecnym świecie (ale nie chciałabym sie tu rozpisywać, bo to by znacznie wydłużyło i tak przydługa wypowiedź moją..), że wartościowe jest to, co można jakoś materialnie zmierzyć.. nie tylko wartościowe, ale przede wszystkim - atrakcyjne.. tak to kreują media, tak to jest postrzegane i niestety - przyswajane przez młodzież.. więc taki wyjazd stopem, pod namiot, na jeden nocleg w najbliższe górki chyba nie jest atrakcyjny, bo przecież fantastycznego zachodu słońca nie można przeliczyć na kasę, a tego niesamowitego uczucia, gdy budzisz sie zziębnięta rano i uświadamiasz sobie, że jesteś tu i teraz, że to nie miasto, tylko na przykład szczyt Wielkiej Sowy i że wystarczy wychylić głowę z namiotu, by ujrzeć jak budzi sie dzień.. bo ludziom sie wydaje, że to tylko takie sobie chwile, chwile, które zaraz miną, a jak sobie coś kupią, to to będzie trwałe..

    a nie widzą tego, że dzięki tym właśnie chwilom stają się byc może lepszymi ludźmi.. albo stają sie ludźmi po prostu?

    przepraszam za ten przydługi wywód, ale chciałam tak jakos na to spojrzec ze strony tej młodzieży, która czuje.

    pozdrawiam i do zobaczenia w lipcu w Wetlinie :D
    życie jest tym, czym uczynią je twoje myśli..
    gg 5450026

  10. #50
    Marcowy
    Guest

    Domyślnie

    Noooo, pięknie napisałaś. "Serce roście..."
    Pozdrawiam :)

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. [Ustrzyki Górne] Hotel Górski
    Przez Anonymous w dziale Zakwaterowanie i usługi
    Odpowiedzi: 8
    Ostatni post / autor: 28-11-2014, 22:49
  2. Hotel Górski Wetlina
    Przez poetyckipoeta w dziale Zakwaterowanie i usługi
    Odpowiedzi: 30
    Ostatni post / autor: 27-02-2013, 11:41
  3. Stanisław Górski
    Przez Marcin w dziale Oftopik
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 16-09-2009, 18:30
  4. IV Krakowski Festiwal Górski 8-10.12
    Przez yasiolek w dziale Oftopik
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 05-12-2006, 08:16
  5. Przewodnik górski - jak to zrobić?
    Przez Sol w dziale Oftopik
    Odpowiedzi: 11
    Ostatni post / autor: 23-02-2006, 17:18

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •