Dwadzieścia lat temu w góry jechało może i więcej młodzieży tylko dlatego, bo to był po prostu tani wyjazd, pociągi niedrogie, pola namiotowe za grosze, więc młodzież jeździła.
W tej chwili koszt takiego wyjazdu jest porównywalny do wyjazdu nad morze.
Z tym wpajaniem dzieciom to też do końca nie jest tak, owszem można pokazać drogę, ale nie można nauczyć miłości do gór, to przychodzi samo. Mam syna 15 latka. Pierwszy raz, gdy go wzięłam w Bieszczady był zauroczony, potem różnie bywło. A teraz stwierdził, że ciągle te same góry i góry. Powiedziałam mu więc, że w tym roku pojedziemy nad jezioro Białe albo w Pieniny, to swierdził, że w jakieś tam Pieniny nie chce jechać, woli już Bieszczady. Więc jak tu dogodzić młodym![]()


Odpowiedz z cytatem