Moje początki wyglądały tak:Zamieszczone przez zillo
Jako licealista słabujący na zdrowiu miałem szlaban na żeglarstwo w ogólności, a na żeglarstwo morskie szczególnie.
Nasz nauczyciel od geografi organizował obozy wędrowne w góry. Takie typowe trasy PTSM. Mamie powiedziałem, że jak nie mogę na morze to w góry musi mnie mi pozwolić. Po obozie sami organizowaliśmy sobie wycieczki po Kaszubach, zbirając pkty do odznaki.
I tak każde wakacje obóz, a wiosna i jesień biwaki. Poznałem wtedy Beskidy od Krynicy po Żywiec.
W Bieszczady trafiłem na dobre po studiach, w stanie wojennym, bo wcześniejszych wakacji w Rabem z rodzicami nie liczę - była to jednorazowa eskapada po skończeniu podstawówki.
W tym czasie spotkałem wielu młodych w górach. I prawdą jest, żę jak ktoś nie nauczy młodego, to sam raczej się nie wybierze. Nie z lenistwa, raczej z lęku przed niewiadomym. Sam słyszałem nieraz : nie boisz się, tam dzicz, wilki, niedźwiedzie ŻMIJE, miejscowe straszne typy z nożami i pioruny zabijające na Połoninach.
Przy takich legendach bieszczadzkich rodzice samych młodych nie puszczą, szkoły nie organizują obozów, harcerstwo stało się organizacją elitarną, niszową. Więc nie jadą w góry. Jako studenci mają dość innych zajęć i propozycji spędzenia wakacji i niekoniecznie wybierają Bieszczady.
A nawzajem nie musimy się przekonywać, że należy nasze dzieci uczyć gór.
Choć i tu zdażają się przypadki, że po aktywnym okresie łazikowania studenckiego przyszedł okres stabilizacji, żona, dzieci - takie jeszcze małe, jak one dadzą sobie radę, co będzie jak zachorują, dostaną kataru, w ośrodku drogo, pod namotem już niewygodnie. I tak zostają w bamboszkach przed telewizorem.
Dla zamożniejszych świat się otworzył. Można pojechać nurkować na rafy itd itp.
Mnie mniejszy ruch nie boli, bolesny jest dla wielu miejscowych żyjących z turysty.
Szansę mają w bardziej "cywilizowanej" ofercie dla zagranicznych i "podtatusiałych"
:)
Sam nie wiem jak długo jeszcze mój kręgosłup wytrzyma schylanie się do namiotu i spanie na glebie![]()


Odpowiedz z cytatem