O, Marysia? czyżby pani na włościach onegdaj kolibowych...?
Jeśli nie pomyliłam się w skojarzeniach - pozdrawiam ciepło, najcieplej. Z Koliby za Waszego gospodarzenia pozostały już tylko wspomnienia, jednak - jedne z najmilszych z Bieszczadów.
Trzymaj się w tym-tam-daleko... Ściskam, pozdrawiam serdecznie!
K.,
kolibowiec zapomniany

PS. O Twoim wyjeździe do Stanów opowiedział mi cośkolwiek Jędrzej Molczyk. A zgadaliśmy się przy Słodkim Całusie Od Buby, który Jędrzej przypadkowo zapuścił w samochodzie... Wot, asocjacyje