No widze ze nawet temat Was zaciekawil. No macie swieta racje - ja tez jestem szczesliwa ze cisza i spokoj i wcale nie mialam namysli tego, zeby tam bylo gwarno jak na deptaku i zeby wszedzie byla ciepla micha...ale na serio, jak sie nie zrobilo zakupow (bo tez nie bylo bardzo jak) po drodze z Woli Michowej w niedziele, a wczesniej dzien szlo sie po pas w siegu na Magurycznym to mogl czlek przypuszczac, ze w Ustrzykach choc jaka zupine (a nie mowiac o innym napoju)znajdzie...i to bylo ciezkie doswiadczenie, ale jasne- do przezycia
.
A swoja droga sluszna uwaga, nie ma roboty, a turytsa ni ma gdzie zjesc pomidorowej...no ale to nasze sa w koncu ukochane Biesy, wiec ja nie mam zalu, tylko pic mi sie chcialo![]()
podrowka


Odpowiedz z cytatem