Rok temu w majowy week, wykupiłem kuszetki w pociągu do Zagórza. Miałem(!!!) wsiąść na Dworcu Centralnym. Połowa pociągu składała się, nie wiem dlaczego, z ruskich wagonów sypialnych bez możliwości wejścia do nich. Mojego wagonu nie było bo podobnież(?) mało miejsc sprzedano. Pociąg odjechał z Centralnego z 30 minutowym opóźnieniem bo przeszło połowa ludzi bez skutku szturmowała wciśnięcie się do wagonów. Najbardziej zdeterminowani zaczekali na pociąg z Gdańska do Zagórza. Chciałem być sprytniejszy więc pojechałem na Wschodni i... obraz tłumu i widok w jakich warunkach mam jechać zniechęcił mnie do wyjazdu. Zraziłem się do PKP i już szybko w Bieszczady nie pojadę pociągiem. Jeśli tylu ludzi z różnych stron dojechało, to zapewne na szlakach stonki było w pi....u.
Dodam, że przepadła mi rezerwacja i niezła kwota zadatku w Perełce.
Nigdy więcej już nie zaplanuję w "big week" wyjazdu w Biesy!
Ale każdy zdobywa swoje doświadczenia....
