Pozostaje mi tylko z sentymentem wspominać czasy, kiedy podobne rzeczy wyrabiałem. Teraz po latach wychodzi wszystko w placech, kolanach i łokciach. Ale co tam.....każdy kiedys był młody, ja przynajmniej miałem możliwość bycia w dzikich Bieszczadach, kiedy nie było jeszcze niektórych dróg, kolejka jeździła z Rzepedzi do Wetliny i Moczarnego, sklep w Wetlinie był jeden, w Cisnej także, a jak się wchodziło do schroniska na Połoninie Wetlińskej trzeba było odsunąć konia permanentnie zastawiającego drzwi wejściowe, bacząc jednocześnie by w coś nie wdepnąc po ciemku.....
A kto pamięta poranne budzenie w oślim wykonaniu...?


Odpowiedz z cytatem
