Jeśli chodzi o poznawanie Bieszczadów - polecam na pierwszy raz trasy chatkowo-studenckie / bazowe. Można próbnie przespać na sianie, aby ew. móc się do namiotowania przygotować.

Można skakać "bazowo", za punkt wypadkowy obierając Kolibę, bądź Kalnicę. W takim wypadku zmiana bazy następuje co ok. 4 dni, co ułatwia samochód.

Jeśli ktoś nie zna własnego organizmu, tolerancji na stres, wysiłek i głód namiotowanie/płachtowanie jest kiepskim pomysłem. Przymrozki zdarzają się przez cały rok, tolerancja na zimno jest kwestią indywidualną.Nie mówiąc już o wątpliwej legalności takiego rozwiązania.

Odnośnie innych punktów - sklepy są dość gęsto.Plecakując jedzenie na 1,5 dni się bierze najczęściej. W większości wsi są sklepy.