Do czego to dochodzi w Bieszczadach;http://odkrywca.pl/forum_pics/picsforum23/16_copy46.jpg
oczywiście żart zdjęcie ze stron rosyjskich...
I kto tu jest agresorem?
pozdrawiam
Marek
Śmiejcie się, śmiejcie ale ja dawno temu słyszałam od kolegów o przypadku, który miał miejsce na campingu na Słowacji tuż pod Tatrami - camping Slabejka u wylotu doliny Raczkowej i Jamnickiej.
Sama też tam byłam ale nie nocowałam na campingu w namiocie, tylko w domkach, wiec bezpośrednio tego nie widziałam.
Był to wrzesień 1986.
Otóż nocą grasowała tam niedźwiedzica z dwójką młodych, grzebiąc po śmietnikach.
Ugryzła ona w nogę (przez namiot i śpiwór) jednego z uczestników naszego wyjazdu, miał on tą nogę szytą.
Po paru dniach niedźwiedzica "włamała się" drąc namiot do namiotu jednego Słowaka, który miał w tym namiocie dużą kiełbasę.
Była taka bezczelna że zrobiła to w biały dzień.
Ten właściciel kiełbasy się dosłownie wściekł, złapał kijek od namiotu i przez cały camping gonił niedźwiedzicę wrzeszcząc "ty k...." i wywijając kijem od namiotu, a ona przed nim uciekała z kiełbasą w pysku, aż uciekła do lasu.
Żałuję że tego nie widziałam.
B.
może nie w Bieszczadach.. ale blisko :P ...cytuję portal Wolne Media (http://wolnemedia.net/ekologia/oblawa/)
ROSJA. Przez cztery dni złożone z 400 wilków superstado terroryzowało w poszukiwaniu jedzenia, miejscowość Wierchojańsk na Syberii. Ofiarą wilków padło 30 koni.
Do obrony mieszkańców Wierchojańska wynajęto 24 grupy myśliwskie a władze za każdego zabitego drapieżnika płaciły równowartość 1000 zł. Nocą patrolowano teren i strzelano do wilków z helikopterów. Nigdy wcześniej nie słyszano o tak wielkiej sforze. Wilki polują zazwyczaj w niewielkich grupach złożonych z 7-10 osobników. W tym przypadku wszystko wskazuje na to, że kilkadziesiąt sfor połączyło się w jedno wielkie stado.
Według badającego to niezwykle zjawisko naukowca Waleriusa Geista, przyczyna powstania tak wielkiej sfory leży w braku jedzenia. Temperatury w okolicach Wierchojańska spadły do -49 st. C i nie wytrzymały jej mniejsze zwierzęta jak np. zające, które są podstawowym pożywieniem wilków. Dlatego wilki musiały zmienić taktykę a że były zdesperowane i głodne odważyły się podejść do siedzib ludzkich i zaatakować tak wielkie zwierzęta jak konie.
Wierchojańsk jest niewielkim miasteczkiem leżącym w odludnej części Syberii. Region ten znany jest nie tylko ze swoich ekstremalnych temperatur, ale także gułagów, do których Stalin zsyłał swoich wrogów. Przy takiej ilości wilków w okolicznych lasach, uciekinier któremu udało się zbiec z obozu i tak był skazany na niechybną śmierć. W Wierchojańsku mieszka obecnie ok. 1300 osób. Mieszkańcy posiadają strzelby, ale wilków było zbyt wiele aby sobie z nimi mogli sami poradzić.
Witam
dzisiaj natrafiłem na tropy niedźwiedzia, który przeszedł przez asfaltową drogę kierunek Lesko-Cisna, w miejscowości Bystre. Tropy prowadziły od Ośrodka Wypoczynkowego w Bystre koło przystanku i wchodziły w las. To zapewne ten sam niedźwiedź, którego tropy już miałem okazję obserwować tej zimy.
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll...DY06/592461730Bieszczady. Wilki czują się pewnie nie tylko w lesie
Wojciech Zatwarnicki
Wilki w Bieszczadach nie są czymś niezwykłym. Dobrze wiedzą o tym hodowcy owiec, czy koni którym wyrządzają wiele szkód. Jednak coraz częściej można je spotkać tam gdzie zwierząt hodowlanych nie ma.
Wilki czują się coraz pewniej. Nie tylko w lesie.
W Polanie (gmina Czarna) już kilkakrotnie tej zimy obserwowano wilki na podwórkach oraz na drodze biegnącej przez miejscowość. Działo się to głównie wieczorami i nad ranem.
- Czują się jak u siebie w lesie – twierdzi Pan Tadeusz jeden z mieszkańców.
- W nocy usłyszałem, że coś dzieje się na podwórku. Kiedy spojrzałem przez okno, dosłownie zamarłem. Pół metra od drzwi stały dwa wilki. Nie wiedziałem, co mam robić - mówi.
- Mieszkam w centrum wsi, a nie gdzieś na uboczu. Gdyby ktoś wtedy do mnie chciał wejść, to różnie by to się mogło skończyć. Zresztą to nie był pierwszy raz kiedy do mnie zabłądziły. Podobna historia zdarzyła się w dzień. Wtedy "odwiedziły” mnie trzy sztuki.
Tymczasem wczoraj, ok. 200 m od budynków mieszkalnych, wilki można było obserwować do woli. Dopiero większa grupa gapiów spłoszyła zwierzęta.
- Jeśli wilki nie wyrządzają żadnych szkód, nie atakują psów i nie są ośmielone w stosunku do ludzi, czyli schodzą im z drogi, to nie ma powodów do niepokoju i interwencji. Przełom lutego i marca to okres cieczki i większej aktywności wilków. Można je wtedy łatwiej zaobserwować w dzień – uspokaja dr Wojciech Śmietana z Instytutu Ochrony Przyrody PAN w Krakowie.
Inne zdanie mają mieszkańcy, którzy uważają, że tak bliska obecność wilków spowodowana jest chęcią łatwego zdobycia pożywienia i nie kryją swoich obaw.
Niezależnie od tego kto ma rację spotkanie z tymi zwierzętami należy zaliczyć do szczególnych.
Aktualnie 7 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 7 gości)