Z zaczynaniem z większym chodzi mi o: gazowanie misia, rzucanie się na niego ze sztachetą niesioną w plecakualbo jakimś kijaszkiem, karmienie i inne równie głupie zachowania.
Z zaczynaniem z większym chodzi mi o: gazowanie misia, rzucanie się na niego ze sztachetą niesioną w plecakualbo jakimś kijaszkiem, karmienie i inne równie głupie zachowania.
idiotów na świecie jest mało, ale są tak sprytnie rozmieszczeni, że spotyka się ich na każdym kroku
http://awsassets.wwfpl.panda.org/dow...niedzwiedz.pdf
Niedźwiedziowo z WWF :)
idiotów na świecie jest mało, ale są tak sprytnie rozmieszczeni, że spotyka się ich na każdym kroku
tropy miśków z podejścia na Suliłę (szłam od strony Kulasznego). było tego od cholery ale ja nie jestem typem fotografa, więc zdjęcia robiłam tylko na przystankach. wyglądają na świeże, kilka dni temu widziano niedźwiedzia, który zszedł z Suliły do wsi Turzańsk. słyszałam że jest ich tu szczególnie dużo. dzień przed moją wędrówką była solidna ulewa, więc i błotko było wyborne i podatne na tropy. dwa ostatnie zdjęcia mnie trochę zastanawiają. numer 6 podobny do tropu psa ale jednak dosyć duży i w dodatku przez cały szlak nie widziałam żadnego śladu psa poza tym jednym miejscem. numer 7 -sama już nie wiem co to za trop.
1.JPG2.JPG3.JPG4.JPG5.JPG
6.jpg7.JPG
Ostatnio edytowane przez Jimi ; 30-07-2012 o 22:43
"Wędrujemy zarośniętą dzikim zielskiem drogą..." W.P.
zależy jaką masz stopę...ale sporawy koleś był...trop raczej wilka / wiejskie burki mają mniejsze pazury/
Koło Turzańska od kilku lat znajduje się gawra niedźwiedzia. Co roku zmienia miejsce, ale zimą preferuje ten region. Miśki mają duży areał osobniczy, w czasie badań prowadzonych przez dr Śmietanę stwierdzono, że może on wynosić 380-2000 km2.
Długi czemu się dziwisz, miśków w Bieszczadach jest dużo toć i sobie wędrują, widywane są wszędzie więc co za różnica a wiadomo - im mniej uczęszczany szlak tym prawdopodobieństwo ich wędrówek większe, więc bez względu czy usłyszymy o tym od kogoś czy nie to tak jest i będzie:) Ale nic Ci nie zrobią jeśli nie będziesz buszował po lesie tylko chodził grzecznie ścieżką. Dwa razy tej wędrówki z Kulasznego przez Suliłę wypłoszyłam zwierzynę, pierwsze - poruszyły się tylko krzaki dość spokojnie i zaczęła się oddalać, słyszałam tylko głośne odgłosy łamanych gałęzi. Drugi raz - poruszyły się krzaki i zaczęła spieprzać gdzie pieprz rośnie w dół (biegło szybko), więc zwierzęta uciekają i nie ma się czego obawiać:) A planowaną trasą chętnie się podziel, ciekawi mnie co za piękny plan masz:)
"Wędrujemy zarośniętą dzikim zielskiem drogą..." W.P.
Byłem ostatnio na Luboniu Wielkim w Byskidzie Wyspowym. Jako że jestem miśkolubny, przykuła mój wzrok akcja WWF-u pod tytułem "Oto niedźwiedź". Ulotki/pocztówki fajne, dobry pomysł, obrazki zrobione smacznie i z jajem - dla zainteresowanych link: http://www.wwfpl.panda.org/fakty_cie...Oto-niedzwiedz
Tylko jedno mi się nie podoba. Oczywiście jest mowa o zbieraniu owoców leśnych, czy też, jak naukowo wyraża się autor innej ulotki, nabytej przeze mnie w BdPN kilka lat temu, "zubożaniu bazy pokarmowej niedźwiedzia brunatnego". Nie ukrywam, że wkurza mnie to niemiłosiernie. Nie dlatego, że nie mogę sobie jagódek pojeść, nie.
Wk...wia mnie do białości hipokryzja włodarzy parku i różnej maści ochroniarzy przyrody. Turyście zakazuje się garść borówek zerwać, bo "zubaża bazę pokarmową". Turysta zerwie kilkanaście borówek dla smaku i pójdzie dalej. Większość zresztą i tak nie zerwie, bo przy szlakowej ścieżce borówek nie znajdzie (bo już wyzbierane), a ze szlaku większość nie schodzi, bo wszak nie wolno. A ci, co coś znajdą, to też mogą nie zerwać, bo przecie jaki szop mógł na to nasrać i choroba gotowa. Turyści objadają więc ułamek procenta jagodzisk.
Za to jagodziarze-zawodowcy czeszą jagodziska zbieraczkami, w kilka minut zbierając tyle, co kilkudziesięciu turystów. I wynoszą z jagodzisk Widełek, Halicza, Bukowego Berda, Tarnicy, przełęczy Bukowskiej czy Rozsypańca po kilkadziesiąt kobiałek dziennie każdy, na specjalnych stelażach na plecach. I co? I pięknie.
Wielokrotnie to widziałem na własne oczy, sądzę zresztą, że nie ja jeden. Bywało nawet parę lat temu, że wjeżdżali furgonetkami wgłąb parku, drogą wiodącą na przełęcz Bukowską i zwozili swe zbiory do Wołosatego i UG; nie wiem jak teraz. O tym, że zjawisko kwitło i kwitnie w sercu BdPN, a i pod bokiem dyrekcji tegoż, nie wspomnę - "nic to albowiem do sprawy nie przyda", jak napisał klasyk.
I co, takie coś bazy pokarmowej niedźwiedzia brunatnego nie zubaża?
To może ją wzbogaca, psiakrew?
I bardzo proszę drodzy forumowicze, nie obrażajcie mojej (może i miernej, ale nie chyba aż tak) inteligencji twierdzeniami, że władze parku, straż graniczna i policja o tym nie wiedzą, albo radami, że należało zadzwonić pod stosowny numer ze stosownym doniesieniem, po pierwsze dlatego że brzydzę się doniesieniami. A po drugie - sądzę, że namienione wyżej organa świetnie o tym wiedzą, ale i tolerują, bo przecież gdyby chcieli to nie mieliby problemów z wyeliminowaniem tego, ekhem, zjawiska. A poza tym, chodzi o miejscowych.
Ostatnio edytowane przez misiekjakub ; 11-08-2012 o 18:47
Pozdrawiam
mj
To żaden argument w dyskusji o łamaniu przepisów.![]()
Aktualnie 4 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 4 gości)