Ja nie jestem za tym, by w imię "pokarmu dla niedźwiedzia" nie można było w ogóle-w ogóle borówek zrywać. Natomiast buntuję się przeciw robieniu ze mnie idioty, przeciw hipokryzji i przeciw paranoi.
Po pierwsze - czy w dawniejszych czasach, lat temu 50, 100 i 200, słyszał kto o "zubożaniu bazy pokarmowej niedźwiedzia brunatnego" i akcjach propagandowych obliczonych na powstrzymanie owego zubażania? Nie. I ową "bazę" "zubażano", jak świat świat światem ludzie zbierali runo leśne a miśki jednak przetrwały, fakt, w mniejszej liczbie niż obecnie i - jeśli chodzi o polskie Karpaty - nie wszędzie, gdzie żyją dziś. Ale dziś zyjemy w czasach postępowych, ktoś wymyślił że nie wolno zubażać - no i drobni zubażacze będą ścigani, a ci duzi nie.
Po drugie - ja rozumiem bezrobocie i bezrobotnych, wiem ze w Bieszczadach zbieranie borówek to zajęcie sezonowe, które iluś osobom dostarcza źródła utrzymania (albo dorabiania). Nie mam pretensji do jagodziarzy, wiem że w Biesach o robotę ciężko. Nota bene, wśród zbieraczy sa nie tylko miejscowi, spotkałem kiedyś ekipę z... Gdańska. Jest popyt, to i jest rynek, podaż i pracownicy.
Po trzecie, wk...wia mnie nie traktowanie turystów przez różnej maści ochroniarzy przyrody, z władzami parku na czele. Z jednej strony surowo upomina się turystów, straszy mandatami, wydaje materiały edukacyjne (propagandowe). Z drugiej strony, z różnych względów toleruje się "przemysłowy" zbiór jagód w obszarach chronionych, na skalę nieporównywalnie większą niż ta, za którą są odpowiedzialni turyści. Innymi słowy, turysta jest be, bo może zebrać garść jagód i jest obcy, przyjezdny. Jagodziarz czesze zbieraczką po kilkadziesiąt kobiałek dziennie i jest swój (tak czy inaczej). Tak wygląda w naszym kraju równość wobec prawa. Haszek się przypomina - fragment, w którym sierżant Vaniek mówi o złodziejstwie w ck wojsku: jak zginie jeden mundur, to zajeżdża do jednostki specjalna komisja i bada sprawę z całą surowością, sypiąc karami. Ale jak zginie sto tysięcy par butów, to winnych nie ma i nikt ich nie szuka. Zjawisko - tępić małego, by mógł kraść duży - jest zdaje się ponadczasowe.
Wiecie jaki jest największy dowcip III RP? Artykuł 2 konstytucji: Rzeczpospolita jest demokratycznym państwem prawa.
Ostatnio edytowane przez misiekjakub ; 13-08-2012 o 15:27
Pozdrawiam
mj
misiekjakub że cię coś w tym kraju jeszcze dziwi
ja osobiście jestem zwolenniczką kompromisu - żeby w takich miejscach - przyrodniczych enklawach - było miejsce i dla ludzi i dla flory/fauny etc
niestety nie raz spotkałam się - nie chodzi tylko o Bieszczady, że każdy ciągnie w swoją stronę
czad ten filmik :) :) :)
http://vimeo.com/groups/bieszczady/videos/11905909
-widzieliście ten filmik? dla mnie magiczny i jestem pełna podziwu że tak długo udało się nakręcić tego wilka
"Wędrujemy zarośniętą dzikim zielskiem drogą..." W.P.
piękny...
Źródło: http://wyborcza.pl/1,91446,12502514,...rzybiarzy.htmlNiemcy.Pluszowy miś wystraszył grzybiarzy
Kilku grzybiarzy wędrujących po lesie nad Jeziorem Bodeńskim mocno się wystraszyło, widząc niedźwiedzia grizzly. Jeden z nich wezwał policję, informując, że zwierzę stoi pod drzewem i wygląda na oszołomione. Niedźwiedź rzeczywiście był, ale ... pluszowy.
Policjanci szybko dotarli do wysokiego na 2,3 metra pluszaka. Gdy przenosili go na przylegającą do lasu łąkę, zastali tam grzybiarzy, którzy woleli oddalić się od groźnego niedźwiedzia.
Pluszowy grizzly naturalnej wielkości trafił na posterunek policji. Nie udało się na razie ustalić, kto "wypuścił" go do lasu.
A bo to nie byli nasi grzybiarze i stąd cała ta panika![]()
Mamcia -ten artykuł zwala z nóg a ręce opadają :) pomijam już fakt dzwonienia po pomoc na widok niedźwiedzia który sobie stoi i patrzy (oszołomiony) /no chyba że nienaturalnym jest by w tej okolicy był misiu/, jak i fakt że w Niemczech komuś przyszło na myśl że jest to grizzly
"Wędrujemy zarośniętą dzikim zielskiem drogą..." W.P.
Aktualnie 6 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 6 gości)