Z drugą częścią wypowiedzi zgadzam się, choć nie do końca. A pierwsza? Myślisz, że szlaki to taki azyl, że (w przesadzie) jak nawet jakiś zwierz Cię goni to wystarczy wskoczyć na najbliższy szlak i jesteś uratowany??? Myślisz, że zwierzęta nie przekraczają/przemieszczają się czasami szlakami? Jeśli tak to jakie szlaki omijają - takie po których codziennie chodzą ludzie (możliwe) - a może również takie po których przejdzie człowiek raz na tydzień, miesiąc?
A czym się różni szlak od drogi leśnej - zwierz patrzy czy kolorkami drzewa wybabrane?
Nie spodobał mi się Twoje przeinaczanie wypowiedzi innych, a ze szlakiem podłożyłeś się przy okazji.
Tylko chciałem zwrócić uwagę, nie jest to zachętą do żadnych pyskówek. W końcu święta idą, obojętnie czy ktoś obchodzi czy nie![]()
Ehhh sprowadzę swoją wypowiedź do poziomu tłumaczenia że 2 + 2 = 4 ....
Odrobina wysiłku i można byłoby domyśleć się że "Szlaki" -> pisząc o szlakach miałem na myśli każde miejsce w parku / poza parkiem w którym nie jest zabronione wejście człowieka.
Tak więc odrzucając wszelkiego typu idiotyczne uwagi -> Pozostaje pytanie o to które szlaki zwierzęta omijają, żadnego szlaku nie omijają ale czując obecność człowieka omijają to miejsce.
Przykład z Tatrzańskiego Parku Narodowego, niedźwiedzica spędziła cały sezon w odległości 15 - 30 metrów od szlaku na Morskie Oko. Nikt jej nie widział, nikogo ta "krwiożercza bestia" nie zaatakowała. Skąd wiemy ze szlajała się non stop przy szlaku gdzie miliard osób chodzi?! Nadajnik gps ....
Jest filmik z foto pułapki kilka stron wcześniej który przedstawia co się dzieje jak niedźwiedź wyczuje, usłyszy, zobaczy człowieka który idzie po "szlaku" ....
Ale jeśli jakiś Ktoś wybiera się do Parku i jego ościennych terenów śmigając na azymut lub szukając zrzutów poroży, wchodząc w młodniki, grzebiąc w gawrach niedźwiedzich etc. -> tak takie osoby muszą mieć zabezpieczenie przed niedźwiedziami!
Tylko dla mnie jest to taki złodziej który wchodzi do mieszkania i dziwi się że w środku jest właściciel który go atakuje!
Według mojej wiedzy, nadajniki GPS umieszczone są na 31 satelitach, które krążą dokoła Ziemi na średniej orbicie okołoziemskiej. Na satelitach owych prawdopodobnie nie ma niedźwiedzi. Na powierzchni ziemi występują wyłącznie odbiorniki sygnału GPS.
Informację o niedźwiedziu z nadajnikiem GPS uważam więc na nieco przesadzoną.
I ten miliard, to też lekko źle policzone.
Ja wiem, że to są takie sformułowania o charakterze przenośnym lub symbolicznym, ale jeśli wszystkim chcesz tłumaczyć, ile jest dwa plus dwa, to ja się "czepiam", że na podstawie powyższych przykładów, nie zawsze jest:)
To są Twoje słowa (wyboldowanie owszem, moje), z odrobiną wysiłku nie udało mi się wydedukować, że pisząc "szlaki" miałeś na myśli ludzkie autostrady. Może idiotą jestem? ->
Jako przykład ja mogę podać to: http://www.rymanow.krosno.lasy.gov.p...ymanow-zdroj-1Tak więc odrzucając wszelkiego typu idiotyczne uwagi
Też powiesz, że był tam, gdzie nie powinien?
Wow - widzę lekarskie zacięcie. A może tak trzeba nazwać osobnika na warszawskich blachach pod domkiem w Wołowcu, który przyjeżdżając do daczy puszcza luzem psa. I co z tego, że on może i niegroźny dla ludzi. Po zobaczeniu mojego psa nie był już taki miły. To było tuż przy szlaku.
Nie masz zielonego pojęcia, ile razy zwierz zszedł Ci z drogi a ile razy nie było go w ogóle w okolicy. Jedyne co wiesz to to, ile razy nie miałeś żadnej z nim styczności.
Nie feruj tak wyroków...Za mocno jedziesz...Zamieszczone przez Biały
o ile będziesz z psem, ręczę , że najpierw się nim zainteresują .Co do celowości ''gazowego lepszego samopoczucia " , to już bardziej granat pasuje -obronny oczywiście![]()
Dlatego czasami psa nie ciągnę by za bardzo losu nie prowokować. Za szybko ucieka
Teoretyzując - nie mam pojęcia ile razy dzikie zwierzeta mnie wyczuły i same zrezygnowały z kontaktu. Są za to informacje o spotkaniach z dzikimi zwierzętami, które nie skończyły się dla człowieka dobrze. Przeciwstawiając te 2 sprawy rozumiem ludzi zastanawiających się nad własnym bezpieczeństwem - i nie wyśmiewam się z nich. A że środki zaradcze z "czapy" to już insza inszość.
Z reguły -to one schodzą nam z drogi. Nie mają ŻADNEJ potrzeby kontaktu z nami ( cóż, często tylko ciekawość ) . Chyba , że wleziemy w gawrę i bronią młodych.
Co do sensowności zabawek gazowych , to widzę to tak- miotacze ręczne, czy też pistolety -ich skuteczność to max . 4- 5 metrów !!! Pistolety na naboje , ktorych skuteczność jest o wiele większa ( do tego huk odpalonego ładunku ) są obecnie NIEDOZWOLONE. Tzn. nie kupisz ich legalnie. Nie wiem, jak kapsoicyna działa na miśki. Użycie w warunkach polowych - wiatr, deszcz , mgła , także mogą Tobie również zaszkodzić. Zaręczam iż w sytuacji dynamicznej ,stresowej , osoba nie przeszkolona, wątpię wielce czy sobie poradzi po prostu. Owe miotacze-owszem -są sensowne do odparcia wiejskich burków .....
Ciekawe na jakiej podstawie Piszesz że pistolety są obecnie niedozwolone ,ZAWSZE trzeba było mieć na gazowe zezwolenie kom woj Policji bo z przyłożenia można człowieka zabić... i tak jest do dzisiaj,a że są skuteczniejsze...,Sprawdzałeś może kiedyś? bo ja kilka razy tak, i jedno i drugie, ilość gazu w naboju jest ograniczona , popularny kal 8mm zawiera 100 mg środka drażniącego, i może czasami nie wystarczyć, i mówię tu o prawdziwej gazówce na naboje z ładunkiem prochowym ,nie mylić z plastikowanymi miotaczami o kształcie pistoletu dostępnym dla każdego.. natomiast agresywny klient nawet pod wpływem prochów i wódy potraktowany popularnym pieprzowym RMG-ręczny miotacz gazu 40ml traci ochotę do stawiania oporu,inna sprawa z wkurzonym miśkiem,obrona jest możliwa jak pokazują amerykanie ,ale trzeba mieć zimną krew i..odpowiednio spory miotacz tego środka...lepiej nie ryzykować....
Tak być nie może,bo tak być musi...
Aktualnie 9 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 9 gości)