Na tak zadane pytanie ja mogę odpowiedzieć, że mnie zaatakowało jakiekolwiek zwierzę trzy razy. Konkretnie pies. I tak się śmiesznie składa, że za każdym razem było to na znakowanym szlaku, raz nawet na niebieskim "granicznym" taki piesio niegroźnie mnie udziabał. Od tego czasu poważnie zastanawiam się nad jakimś gazem albo czymś podobnym, potępianie w czambuł ludzi noszących gaz, granat hukowy, petardę lub coś podobnego jest delikatną

przesadą. Wyjdź z parku narodowego, przejdź się przez zwykłą polską wioskę z dala od głównych dróg a sam pomyślisz o jakiejś obronie.