Cytat Zamieszczone przez bartolomeo Zobacz posta
Na tak zadane pytanie ja mogę odpowiedzieć, że mnie zaatakowało jakiekolwiek zwierzę trzy razy. Konkretnie pies. I tak się śmiesznie składa, że za każdym razem było to na znakowanym szlaku, raz nawet na niebieskim "granicznym" taki piesio niegroźnie mnie udziabał. Od tego czasu poważnie zastanawiam się nad jakimś gazem albo czymś podobnym, potępianie w czambuł ludzi noszących gaz, granat hukowy, petardę lub coś podobnego jest delikatną przesadą. Wyjdź z parku narodowego, przejdź się przez zwykłą polską wioskę z dala od głównych dróg a sam pomyślisz o jakiejś obronie.

Wow ... sprawdziłem wszelkiego typu źródła i nie zauważyłem aby psy były wymienione obok innych dzikich zwierząt zamieszkujących bieszczady
A może to nie dziki pies tylko jakiś debil wszedł do Parku z psem nie trzymając go na smyczy etc.

Dziękuję za radę, ale w sumie to mnie nie dotyczy gdyż nie ograniczam swoich wędrówek po parku narodowym ani też do Bieszczad. I wielokrotnie miałem możliwość i w dzień i w nocy słyszeć i widzieć psy które uzewnętrzniają swoje potrzeby przegonienia intruza ...

Wracając do głównego wątku. GAZ, petardy etc na niedźwiedzi ... Użycie gazu itp. aby ratować się przed " krwiożerczym niedźwiedziem" jest głupotą gdyż takowych nie ma ...