Nie pierwszy taki wypadek zbieraczy zrzutów jelenich w Bieszczadach. I pewnie nie ostatni.
Tymczasem Władca Puszczy w Nadleśnictwie Baligród podąża swą drogą: Facebook
Nie pierwszy taki wypadek zbieraczy zrzutów jelenich w Bieszczadach. I pewnie nie ostatni.
Tymczasem Władca Puszczy w Nadleśnictwie Baligród podąża swą drogą: Facebook
Warto może zacytować:
"Kobieta szukała zrzutów i zapuściła się w okolice gawry, gdzie doszło do ataku. Zaatakowana kobieta to 46-letnia mieszkanka Wetliny. Została zaatakowana przez niedźwiedzia, gdy poszukiwała zrzutów. W okolicy Hulskiego nieopatrznie zapuściła się w pobliże gawry, gdzie doszło do ataku. Drapieżnik zaatakował kobietę i mocno ją poturbował, ale mieszkanka Wetliny zdołała się uratować, gdyż odrzuciła plecak, którym niedźwiedź się zajął. Ranna kilka kilometrów szła pieszo, aż uzyskała pomoc."
Nie zerknąłem w ten link bo wczesniej czytałem artykuł o tym w Nowinach 24 a tam nic nie było o szukaniu zrzutów. Stad moje zapytanie.
Fakt faktem , że jak cofnąć sie pamięcią kilka lat wstecz to praktycznie rok w rok mamy atak niedźwiedzia jak nie w Bieszczadach (szeroko rozumianych) to w BN.
I zazwyczaj ofiarą są poszukiwacze poroży.
Nie taki niedźwiedź straszny, jak go malują...
https://www.facebook.com/watch/?v=242771061634926
W ostatniej "Gazecie Bieszczadzkiej" (nr 11(772)) kolejny sensowny artykuł nt. konfrontacji ludzi z dzikim zwierzem, autorstwa Janusza Góralskiego, pt. "Jak ułożyć się z wilkiem".
Dwa lata temu pod koniec lutego w czasie podejścia na nartach doliną Hulskiego ślady niedźwiedzia towarzyszyły mi (biegnąc, rzecz jasna, w dół "ku wiośnie") na odcinku ok.2 km od jej wylotu, tak że w tych okolicznych ostępach gawruje, jak widać.
Aktualnie 9 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 9 gości)