Śmiejcie się, śmiejcie ale ja dawno temu słyszałam od kolegów o przypadku, który miał miejsce na campingu na Słowacji tuż pod Tatrami - camping Slabejka u wylotu doliny Raczkowej i Jamnickiej.
Sama też tam byłam ale nie nocowałam na campingu w namiocie, tylko w domkach, wiec bezpośrednio tego nie widziałam.
Był to wrzesień 1986.

Otóż nocą grasowała tam niedźwiedzica z dwójką młodych, grzebiąc po śmietnikach.
Ugryzła ona w nogę (przez namiot i śpiwór) jednego z uczestników naszego wyjazdu, miał on tą nogę szytą.

Po paru dniach niedźwiedzica "włamała się" drąc namiot do namiotu jednego Słowaka, który miał w tym namiocie dużą kiełbasę.
Była taka bezczelna że zrobiła to w biały dzień.
Ten właściciel kiełbasy się dosłownie wściekł, złapał kijek od namiotu i przez cały camping gonił niedźwiedzicę wrzeszcząc "ty k...." i wywijając kijem od namiotu, a ona przed nim uciekała z kiełbasą w pysku, aż uciekła do lasu.

Żałuję że tego nie widziałam.

B.