Rozumiem że osobniki od petard i pistoletów przestali szerzyć swoje pomysły i zrozumieli że są inne wyjścia aby nie dopuścić do takich spotkań.

Co się tyczy batoników - moim zdaniem dokarmianie zwierząt - w ten sposób spowoduje że miśki będą częściej odwiedzać szlaki. Po co się trudzić jak można wyjść na szlak i postraszyć turystę który zostawi plecak bądź kurtkę z batonikami ....

Przypominam iż rozmowa bądź uderzanie (w chwilach przerażenia i strachu) wystarczą kijki uderzane o siebie albo rozmowa. Nie mówiąc już o tym co już zostało wspomniane że wyczują z daleka, oraz usłyszą jak idziemy po szlaku nie udzielając dodatkowych dźwięków. Więc dozywianie również można darować.