Mar19, ja już nie wiem co tym miśkom odbija, znów słyszę że wychodzą na ulicę. Wyobraźcie sobie, że podczas weekendu majowego pewna osoba opowiadała, że właśnie wtedy stali na drodze w Kalnicy i czekali aż miśki przejdą przez jezdnię. Ciężko mi było w to uwierzyć (słyszałam od osoby pośredniej która twierdziła że to na 100% prawda bo słyszała od gościa z owego auta) a teraz słyszę kolejny taki przypadek i w zasadzie w bliskim miejscu. Opowiadał mi też w Teleśnicy pan ze straży leśnej że niedawno tam młody misiek wyszedł mu tam na drogę (tą która prowadzi nad zalew). Ja też miałam na majówce w Daszówce małą przygodę z jednym.
Biały13, jak się okazuje wcale nie trzeba jakoś specjalnie zbaczać ze szlaku żeby natknąć się na miśka (co również uważam za niezwykłą rzadkość ale i jednocześnie nie uważam że jest to niemożliwe). Są też szlaki nieuczęszczane, nieremontowane, tragicznie oznakowane, którymi ludzie z reguły nie chodzą (podczas majówki najbardziej obleganego weekendu w roku w sobotę nikogo tam nie spotkałam) a miśków tam nie brakuje - i co - też mam tam nie chodzić? Co do gazu pieprzowego powiem tyle - lepiej mieć niż nie mieć. Zresztą na miśka i tak najlepszy jest hałas.


Odpowiedz z cytatem