Rzeź w zagrodzie Kozdębów. W Lutowiskach wilki zagryzły pięć owiec
Wojciech Zatwarnicki

Wilk w nocy przedarł się przez dwumetrowe ogrodzenie gospodarstwa w Lutowiskach. Mimo, że stada pilnowały dwa owczarki podhalańskie, zagryzł pięć owiec.


Wilki w nocy w zagrodzie w Lutowiskach zagryzły pięć owiec
(Wojciech Zatwarnicki)
To kolejny w tym sezonie atak wilków w gospodarstwie Renaty i Jerzego Kozdębów z Lutowsik.

- Atak zaczął się godzinę przed północą. Pod ogrodzenie podeszła wataha, osiem sztuk - opowiada pani Renata. - Jeden z nich dostał się do środka i zagryzał po kolei przerażone owce.

Dwa inne wilki zaatakowały syna Kozdębów, który próbował je odpędzić. Przed krwiożerczymi bestiami udało mu się schronić w ciągniku, który stoi pod ogrodzeniem z włączonym radiem przez całą noc, aby odstraszało drapieżniki.

- Mam już dość tego. Sezon wypasania ledwie się rozpoczął, a wilki zagryzły nam już 13 sztuk. Tak dalej nie może być - denerwuje się Kozdęba.

Zaatakowały już 29 kwietnia, kiedy owce po raz pierwszy wypuszczono na pastwisko. Wilk zagryzł jedną sztukę. 21 maja w biały dzień tuż przy drodze wojewódzkiej zabiły siedem owiec.

- Wystąpię po raz kolejny o wydanie zezwolenia na odstrzał wilków. Musimy się bronić - zapowiada kobieta.

Zezwolenie, o które starała się wcześniej, pozwala na odstrzał wilków, ale od 10 listopada tego roku do 31 stycznia następnego.

- Nie będę bezczynnie czekać. Do listopada wilki zagryzą mi pół stada. A jest ich tutaj coraz więcej.

Odszkodowanie wypłacane jest za zabitą lub zranioną owce. Nie obejmuje innych strat, np. kosztownego leczenia poranionych psów które ich pilnują.

- Po ataku zdarzają się poronienia u owiec, trzeba naprawiać ogrodzenia, robić dodatkowe przeglądy stada - wyliczają gospodarze.

Na wilki nic już nie pomaga. Ani owczarki podhalańskie, ani wysokie ogrodzenia, całonocne czuwanie.

- Już się nie boją, a jest ich tak dużo, że tylko selekcja może zapobiec stratom. Nie chodzi tu o wystrzelanie wszystkich wilków, lecz jedynie tych, które zagrażają stadu, a teraz już i ludziom – ostrzegają hodowcy z Lutowisk.

Według Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie na terenie Podkarpacia żyje 470 wilków.
Najpierw niedźwiedzie teraz wilki... straszne są te Bieszczady. Tylko posiadanie traktora może zabezpieczyć turystę przed krwiożerczymi potworami w Bieszczadach.