Dźwiedź zaskoczony obecnością człowieka? Można dywagować ale pewnie sie nie dowiemy czemu tak się stało jak sie stało. Przypomniała mi się też relacja Bazi Z, którą gonił misiek.
Nie "gonił" bo gdyby chciał to by dogonił.
Po prostu szedł za mną w tempie piechura cały czas trzymając się mniej więcej w jednakowej odległości.
Przypuszczam, że to był młody ciekawski misiek dopiero co odstawiony od matki.
Tak zresztą sugerowali mi przyrodnicy z TPN.