Długi czemu się dziwisz, miśków w Bieszczadach jest dużo toć i sobie wędrują, widywane są wszędzie więc co za różnica a wiadomo - im mniej uczęszczany szlak tym prawdopodobieństwo ich wędrówek większe, więc bez względu czy usłyszymy o tym od kogoś czy nie to tak jest i będzie:) Ale nic Ci nie zrobią jeśli nie będziesz buszował po lesie tylko chodził grzecznie ścieżką. Dwa razy tej wędrówki z Kulasznego przez Suliłę wypłoszyłam zwierzynę, pierwsze - poruszyły się tylko krzaki dość spokojnie i zaczęła się oddalać, słyszałam tylko głośne odgłosy łamanych gałęzi. Drugi raz - poruszyły się krzaki i zaczęła spieprzać gdzie pieprz rośnie w dół (biegło szybko), więc zwierzęta uciekają i nie ma się czego obawiać:) A planowaną trasą chętnie się podziel, ciekawi mnie co za piękny plan masz:)