mistrzostwo!!!
Raawek, masz dużo szczęścia:) ja nie widziałam nigdy miśka ale miałam z nim małe spotkanko w maju tego roku, które wydaje mi się że było straszniejsze niż spotkanie oko w oko. opisywałam na forum w swoim wątku. spałam samej w namiocie na skraju wsi niedaleko lasu. gdy z lekka zaczynało świtać o 4 rano wyszłam za potrzebą przed namiot. wtedy zaczęła się wymiana zdań, która trwała powiedzmy 5 minut (choć czas w takiej sytuacji jest pojęciem szczególnie względnym) i nie ukrywam że jednak misiek był znacznie głośniejszy:)) oczywiście ryczał do mnie bo zaczął jak zrobiłam pół kroku z namiotu:) po dłuższej chwili daliśmy sobie spokój i udaliśmy się w dalszą drzemkę (z pełnym pęcherzem:( ). na drugi dzień ludzie potwierdzili że słyszeli (za dnia) niedźwiedzia.
Co do Sinych Wirów.. tam wlaśnie pierwszy raz w życiu usłyszałam wyjącą watahę nocą -niesamowite...


Odpowiedz z cytatem