Szczęścia troszkę miałem, ale nie tak dużo. Dość długo chodzę po Bieszczadach, zdarzało mi się tam pomieszkiwać też, ale jeżeli chodzi o wilki i niedźwiedzie - zwykle spotykałem tylko ślady, widziałem je "na żywo" tylko kilka razy i to nie na tyle blisko, żebym mógł np. zrobić dobre zdjęcie. Tak że nie wiem, czy mam aż takie szczęście w spotykaniu tych kolegów Do innych zwierząt owszem, mam dużo szczęścia, lubię je podglądać i udaje mi się, ale do tych dwóch kultowych bieszczadników mam właśnie go mniej. Pozdrówka.