Tego namiociku już dawno nie mam, służył mi, niech policzę..1..2..3..4..czyli ...30 lat temu, byłem, wtedy prawie dzieciakiem i zaczynałem dopiero poznawać swoje bieszczady, czyt. samego siebie )). W nocy było w nim zimno, nie miał tropiku, w dzień gorąco. Teraz towarzyszą mi marabuty). W górach bywam od dwóch lat rzadziej z prozaicznego powodu, się ożeniło i urodził nam się (..i górom) mały, nowy bieszczadnik. Ma dwa lata z kawałkiem, ale mam nadzieję, że latem pozna życie namiotowe, najprawdopodobniej nad Osławą. Rawki, rawki..lubię, dawniej sporo się w nich siedziało, najprzyjemniej późną jesienią oraz z końcem zimy, początkiem wiosny, pusto i cicho. Za to w sezonie natłoku wycieczek autokarowych i nie tylko - Rawki raczej omijam;-). A co do miśków, w okolicy Rawek, schroniska zawsze się kręciły, a jeszcze bardziej przy kontenerze na śmieci na przełęczy, niżej.


Odpowiedz z cytatem